Pomysły na aktywny wypoczynek w weekend

Za szkolnych czasów moim idealnym weekendem było spanie do południa, objadanie się smakołykami, snucie się po domu i nic nierobienie. Taki rytuał idealnie spędzonej soboty i niedzieli. Z tym jednym wyjątkiem, że w niedzielę wieczorem człowiek zaczynał gorączkowo sprawdzać, czy nie ma czegoś do zrobienia.

Potem przyszła szkoła i weekendy już leniwe być nie mogły, przynajmniej nie każdy. Wraz z pacą z weekendami bywa różnie. Czasami są leniwe ze snuciem się bez żadnego celu po domu, a czasami pracujące – kiedyś trzeba nadgonić zaległości. Brakuje w tym wszystkim złotego środka.

O CO Z TYM WEEKENDEM CHODZI?

Jeszcze w szkole człowiek nie potrafił docenić weekendu. Co przychodziło z nic nierobienia? Jak wspominałam – płacz w niedzielę, że tyle jest na poniedziałek do zrobienia. Człowiek był tak nieświadomy, że nie umiał wykorzystać tego czasu na hobby, na aktywny wypoczynek, a nawet naukę. Lepiej było wtedy się lenić.

Potem przyszły czasy szkoły i pracy, więc te wolne weekendy to była celebracja lenistwa. Jedyna aktywność to ewentualnie jakiś spacer, a tak? Wiele przez to lenistwo człowiek zaprzepaścił. I aż wstyd, że niektórzy tych weekendów nie mają, a ja je tak marnowałam.

Wraz z blogiem przyszedł moment ciągłej pracy. Weekendy stały się idealnym czasem na nadrabianie zaległości. Nie ma planów na sobotę – trochę popracuję, przecież to nic złego. Niedziela – ładna pogoda, pójdzie się na spacer, a poza tym? Można popracować.

U mnie prawie każdy weekend tak wygląda. Gdzieś w głowie została ta myśl o marnowaniu czasu w szkole na lenistwo. Teraz tłumaczę sobie, że przecież ja lubię robić grafiki, a więc to nie praca – to hobby. Moje planowanie wymaga jeszcze wiele do poprawki, ale i tak pomyślałam, że warto poszukać złotego środka do spędzania weekendu. Praca nie zając, a nawet jak ucieknie?

Wychodzi na to, że ta praca nie była warta poświecenia jej weekendu. A człowiek jednak to robił i zamiast odpocząć, ciągle jest na pełnych obrotach. Przyznaję się, zdarza mi się zapomnieć, jaki mamy dzień tygodnia. Bo dla mnie każdy dzień, to pracujący dzień.

POMYSŁY NA AKTYWNY WYPOCZYNEK W WEEKEND

Spacer – u mnie koniecznie punkt pierwszy i staram się, aby był obowiązkowy. Chyba że pogoda na to nie pozwala. Mamy z rodziną kilka standardowych tras, głównie w parku, które trzeba co jakiś czas sprawdzić w poszukiwaniu zmian.

„Praca” na podwórku i, mimo że mamy tylko kilka metrów kwadratowych, z przyjemnością jest bawienie się w wyrywanie chwastów. Fajnie też wyciągnąć koc i usiąść z laptopem, aby czas pomarnować, ale ważne, że na powietrzu.

Świadomy, leniwy poranek – najlepiej taki z książką. Ostatnio zdecydowanie za mało czytam, zwłaszcza lekkich pozycji.

Relaks przy serialu też jest dobrym pomysłem o ile, nie oglądam zbyt wielu odcinków naraz. Chociaż cały sezon w jeden dzień też nie jest za dobrym pomysłem. Jednak mam jakieś grzechy z czasów leniwych weekendów.

Zwiedzanie okolicy i myślę tutaj o jej trochę dalszych terenach, o ile finanse na to pozwalają. Człowiek niby zna dużo opowieści, gdzie i co było, ale jakoś wcześniej nie wybrał się tego zobaczyć na własne oczy. Często jest tak, że nie umiemy doceniać tego, co mamy pod nosem.

Udziwnianie śniadania – jakieś placki, naleśniki czy jeszcze inne pomysły. Mimo że już od jakiegoś czasu nie jadam glutenu (długiego czasu) to i tak na śniadanie jest u mnie zazwyczaj chleb. W tygodniu faktycznie nie chce mi się bawić, nawet w zapiekaną owsiankę, która praktycznie robi się sama. A w weekendy? Staram się to zmienić, uciec od rutyny chleba.

Domowe kino, nie zawsze udaje się wybrać do tego większego. Jak nie ma się go „pod nosem” ciężko się wybrać. Dojazd plus bilety – wypad robi się trochę za drogi. Aby poczuć kino w domu, wybieramy nie tylko dobry film, ale nawet robię popcorn.

Internetowe zaległości – chociaż człowiek ma problem, aby w tygodniu nie sprawdzać, co tam się w świecie dzieje.

Zakupy, o ile ktoś lubi. W weekend najłatwiej wybrać się na powolne chodzenie po sklepach. Śmieję się, że takie spędzanie czasu zaliczam jako spacer. Nie raz okazuje się, że po sklepach przeszliśmy więcej kilometrów niż podczas zwykłego spaceru.

Domowe SPA i nie tylko takie dla ciała, ale i dla ducha. Dla ciała wiadomo, że warto wziąć dłuższą kąpiel (jeżeli mamy wannę), nałożyć jakąś maseczkę, zrobić peeling, pomalować paznokcie i tym podobne. A dla ducha? Można zająć się czymś kreatywnym jak np. jakieś DIY, szydełkowanie, rysowanie.

Nie chcę pisać, że w weekend pod żadnym pozorem nie wolno pracować jak się ma wolne. Że nadrabianie zaległości jest złym pomysłem. Warto jednak poświecić temu trochę mniej czasu, a wpleść więcej aktywności dla siebie bez wyrzutów sumienia.

Sama pewnie z pracy w weekend nie zrezygnuję. Walczę jednak ze sobą, aby znaleźć więcej czasu na inne przyjemności. A w zasadzie nie czasu szukam, a chęci.

A Wy macie swój złoty środek na spędzanie weekendu tak, aby w 100% wypocząć?

Navigate