5 rzeczy, których nauczyłamo mnie blogowanie

Moje nowe miejsce jest młode, ale to nie znaczy, że dopiero od tego momentu zaczęłam blogować. Przez te wszystkie lata sporo nauczyłam się o świecie internetu i zamieszkujących w nim ludziach.

[1]  Ludzie szybko się nudą

Chociaż szybko to bardzo delikatnie powiedziane. Mam wrażenie, że czasami dzieje się to w tempie ekspresowym. Mimo określonej tematyki zmiany są potrzebne i nie tylko dla czytelnika, ale dla osób piszących. Stojąc po stronie czytelnika, zauważam, jak szybko się nudzę. Nowe cykle czy kategorie? Taki zabieg potrafi skutecznie przyciągnąć.

W nowym miejscu, zanim znalazłam swoją drogę, próbowałam z różnymi cyklami. Był pomysł zająć a raczej bardziej dokumentowanie codzienności z dodawaniem przydatnych kart czy naklejek. Potem chwila na „tu i teraz”. Pierwszy raz był ciekawy, potem zrobiło się tego aż za dużo w koło i się znudziło. Powinnam zdać sobie z tego sprawę, nie pchać się jeszcze raz tą samą drogą. Cykl ze świątecznymi ozdobami też do udanych nie należał. Udało mi się Was skutecznie zanudzić. W końcu zdałam sobie sprawę, że ludzie wciąż oczekują czegoś nowego. Nowe fryzury, kosmetyki, stylizacje, ciuchy… Teraz rozumiem, że najważniejsze to iść własną drogą, zgodną ze swoim sumieniem.

[2]  Blogowanie to więcej niż pisanie

Pamiętam „poważniejsze” czasy pisania o włosach. Ważne było jako takie pisanie tekstu i robienie zdjęć kosmetyków oraz czasami włosów.  Reszta była myśleniem, jaki kupić kosmetyk – w ramach rozwoju bloga. Rozbiłam się jak Titanic o górę lodową, kiedy zaczęłam zmieniać tematykę, a w szczególności poszłam na swoje śmieci – hosting. Tego, co się kryje dalej za wpisem nie widać.

Pisanie bloga to praca na pełen etat. Bycie redaktorem i fotografem to za mało. Trzeba stać się producentem specem od kreatywności i SEO. Z czasem negocjatorem, może i montażystą. Nie omija zadanie bycia marketingowcem i tym podobnymi, wisienka na torcie – ambasadorem marki. Trzeba zająć się korektą lub mieć kogoś, kto nas w tym wyręczy. Przydaje się znajomość grafiki. Można mieć od tego ludzi, ale… Traktując blog jak etat, da się to wszystko ogarnąć. Z doskoku? Widać kto pisze jako hobby i jak długo blog żyje.

[3]  Nie ma przyjaźni

Jak w każdej branży w końcu zwycięża zazdrość, zawiść i rywalizacja. Życie pokazuje, że da się to przeskoczyć. W końcu blogosfera to tylko kolejne z wielu pole do rywalizacji między ludźmi. W warstwie piszących na dorobku bardzo widać zawiązane grupy. Inni? Niech giną, choćby nie wiem co, nie zostaną przyjęci.

Udało mi się już naciąć, mimo że jeszcze nie jestem na topie. Prywatnie słyszę coś, a potem widzę inne zachowanie na blogach. Nie lubię tego zakłamania „na dorobku”, dlatego nie staram się już na siłę należeć do żadnej grupy. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi. Nigdy nie wrzucam wszystkich do jednego worka tylko dlatego, że mamy wspólny cel w rozwoju.

[4]  Zdjęcia są bardzo ważne

W czasach pisania o włosach nie przywiązywałam aż takiej wagi do zdjęć. Owszem, miały wyglądać ładnie, ale… Coś nie do końca wyszło? Kto to zauważy? Rozpierała mnie duma, że każdy wpis jest opatrzony zdjęciem. Domowej roboty kosmetyki były tak samo niefotogeniczne, jak jedzenie. Wtedy obserwowałam nie lepsze zdjęcia od moich na blogach, nawet nie pomyślała o tym, aby się rozwijać w tej dziedzinie.

[5]  Dni zwątpienia

Te dni nie przychodzą do mnie w jakichś określonych porach, jeszcze. Bardziej związane są z obserwowaniem reakcji na podjętą tematykę. Największy, jak do tej pory, kryzys odnotowałam w grudniu 2016 roku. Co jakiś czas czułam, że muszę coś zmienić, ale nie wiedziałam co. Stanie w miejscu nie pozwoli rozwiną bloga.

Gdyby nie te dni zwątpienia, pewnie już dawno rzuciłabym pisanie bloga. Zaczynam doceniać momenty, kiedy snuje się po pokoju jak cień, rozmyślając co dalej począć z blogiem. To jest moment, kiedy rozmawiam sama ze sobą. To jest moment, kiedy siadam i macham na wszystko ręką.

Kiedy wychodzę z pokoju, zaczynam przeglądać internet w poszukiwaniu inspiracji. Siadam przed telewizorem z jakimiś serialem czy filmem i rozładowuję baterię w telefonie. Potem spisuję pomysły i zaczynam rozmowy, nie  tylko sama ze sobą. Rodzi się pomysł i plan jego realizacji. W podobnych bólach narodził się cykl z fryzurami.

Jako że blog stał się moją pracą, o nim napisałam. A jakie są Wasze zajęcia? Czego one Was nauczyły, a nie zdawaliście sobie z tego sprawy przed rozpoczęciem?

  • Widzę, że zwątpienie jest nieuniknione. U mnie grudzień był bardzo pracowity, za to na początku stycznia miałam ogromny zjazd produktywności. Odpoczęłam i wróciłam z ogromną energią. Dzięki blogowaniu podniosłam swoje umiejętności w fotografii, grafice komputerowej i obróbce filmów. Cieszy mnie to, że nie tworzę już anonimowo i wokół bloga zaczyna się kształtować społeczność. Pozytywna energia ludzi niezwykle mobilizuje mnie do pracy :)

  • Mnie moja niezbyt długa przygoda z blogowaniem nauczyła tylu nowych umiejętności, że nie sposób ich nawet wymienić :) A przede wszystkim nauczyła mnie dobrej organizacji pracy, systematyczności, uważności. Natomiast moja praca pozablogowa, ta w kancelarii adwokackiej, przez kilka lat wyrobiła mi skórę grubszą o kilka dobrych milimetrów :) To też przydatne w życiu ;D

    • Gruba skóra w blogosferze jest chyba jeszcze bardziej przydatna niż w życiu. Trudniej się zmierzyć z wirtualnym człowiekiem, często anonimowym.

  • Z punktem trzecim się zupełnie nie zgodzę. To, znaczy może nie tak zupełnie, bo oczywiście fałszywi ludzie też się zdarzają, ale ja najfajniejsze przyjaźnie mam właśnie z blogosfery. Przyjaźnie, które przeniosły się do reala, są trwałe i dają mi wiele radości.

    • Nie napisałam, że wcale się nie da nawiązać przyjaźni. „Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi.”

      • Haha, to też taki cień blogowania i w ogóle pisania w necie, że wszystko brzmi bardzo dosadnie i dosłownie – dla mnie taki wydźwięk miały Twoje stwierdzenia, a dla Ciebie mój komentarz ;)

        • Ja nie jestem ideałem. Wiem, jak ludzie czytają, ale życie już mnie nauczyło, że skoro z czymś się nie zgadzam, czytam nawet więcej niż jeden raz. Skoro napisałam, że przyjaźń jest możliwa, nie rozumiem, o co chodzi z interpretacją. Dla mnie to raczej punkt o czytaniu ze zrozumieniem.

          • Napisałaś: „3 Nie ma przyjaźni”. Oczywiście, potem to rozwinęłaś, ale ja w swoim komentarzu napisałam, że z punktem trzecim się nie zgadzam, czyli ze stwierdzeniem „Nie ma przyjaźni”. Na pewno, gdybyśmy rozmawiały osobiście, to od razu stało by się jasne, co każda z nas ma na myśli, a poprzez słowo pisane czasami coś zabrzmi zbyt dosłownie i to właśnie miałam na myśli w swoim drugim komentarzu. Nie sądziłam, że odbierzesz moje słowa tak osobiście, bo nie było moją intencją krytykowanie tego, co piszesz. Po prostu wyraziłam swój pogląd, jak to w komentarzach bywa :)

  • Blogowanie to fajna przygoda i sprawia dużo frajdy. ^-^
    Zgadzam się prawie z każdym punktem, oprócz przyjaźni bo ja nadal utrzymuję kontakt z koleżanką którą poznałam jeszcze na Onecie wieki temu. Jedynie co mogę dodać, to chyba teraz po prostu jest trudniej zrobić ten pierwszy krok i napisać – albo po prostu ja tak mam :P

    • A czy ja napisałam, że wcale nie da się nawiązać przyjaźni? „Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi.”

  • Ze zwątpieniami się zgadzam, ale z przyjaźniami wręcz przeciwnie. Można poznać naprawdę fajnych ludzi i nie ma w tych relacjach zawiści :) Jedno jest pewne: blogowanie uczy uużo, każdego odrobinę inaczej.

    • Szkoda, że punktu 3 nie przeczytałaś dokładnie. „Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi.”

  • Mnie blogowanie również bardzo wiele nauczyło. Przede wszystkim pozwoliło mi przełamać swoje lęki i wyjść ze strefy komfortu. Podobnie jak Ty też miewam okresy zwątpienia, momenty, kiedy zastanawiam się czy warto. I nie wiem jakim sposobem, ale w takich chwilach zawsze dzieje się coś co pokazuje mi, że warto i znowu nabieram ochoty do blogowania:)

    • O właśnie, zapomniałam o tej strefie komfortu. Najtrudniejsze było pokazanie swojej twarzy.

  • Nie zgadzam się z punktem numer 3 :) Ja mam dużo internetowych znajomych, których uwielbiam!!!!!!! :))))

    • A przeczytałaś ten punkt dokładnie? „Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi.”

  • Wiele można wyciągnąć z Twoich przemyśleń. Mam nadzieję, że kryzysów blogowych będzie jak najmniej, tego Ci życzę :)

  • Przyjaźnie są, da się nawiązać prawdziwą, fajną relację, ale to prawda, że nie ze wszystkimi. Niektórzy ludzie zdobywają 1000 lajków na fejsie i już uważają się za lepszych, do tych „słabszych” przestają się odzywać. Ehh.. to smutne, ale prawdziwe.

    • Pocieszające tylko, jak napisałam, że nie tylko na blogach to tak wygląda.

    • Agnieszka

      Myślę, że ci „najlepsi” po prostu nie zawsze mają czas, żeby odzywać się do wszystkich, którzy łakną tego kontaktu.

      • Wiesz co? „Nie mają” czasu, żeby się odezwać, ale żeby zerżnąć tekst od tego mniejszego blogera już mają czas. Miałam taką sytuację na starym blogu. Tekst, który napisałam był całkiem fajny, temat oryginalny. Kiedy tylko usunęłam bloga, to u „pewnej” osoby pojawił się mój tekst – trochę zmieniony, ale mimo wszystko zerżnięty. Szkoda, że ta osoba nie odezwała się do mnie i nie podziękowała za inspirację… Oczywiście nie mówię o wszystkich, ale takie przypadki się zdarzają.

        • Agnieszka

          Wierzę Ci – ale ja myślałam o tych, którzy są zapracowani i uczciwi;- )

  • A ja w sumie nie zmagam się z blogiem aż tak bardzo. Tematy podsuwa życie i czytelnicy, piszę co co czuję, a czytelnicy przychodzą sam. Po prostu jestem sobą i chyba taką prawdziwość bez miotania się lubią czytelnicy.

  • Dni zwątpienia przeżywa chyba każdy bloger. U mnie w grudniu też wkradł się mały kryzys. Mam kilka pomysłów na swojego bloga, ale na razie na uczelni same zaliczenia i ledwo znajduje czas na odwiedzenie innych blogów :) Muszę poczekać ze zmianami i nowościami na blogu do lutego.

    • Trzymam kciuki za zaliczenia. Blog jest ważny, ale nie kosztem zaliczeń. Czekam, aż będziesz miała więcej czasu na log. Wiem, że będzie super. :)

  • Każdy chyba miał/miewa takie dni zwątpienia. Co do przyjaźni wydaje mi się, że jest odwrotnie. Poznałam kilku bardzo miłych ludzi i nie zauważyłam żeby było coś nie tak. Może akurat trafiłaś na taką osobę, ale nie generalizowałabym :)
    Pozdrawiam :)

    • A czy ja tu generalizuje? Przecież napisałam, że „Oczywiście i przez blog można poznać bardzo wartościowych ludzi.”.

  • To SEO… nadal nie do końca je ogarniam, a mam wrażenie, że ostatnio jest nawet ważniejsze niż dobre treści i zdjęcia- przeglądam niektóre blogi i sama siebie pytam „co tu tak pusto?”.
    I fakt, ludzie skaczą tu i tam, ciężko ich przyciągnąć. Chyba że ktoś sam prowadzi bloga i po prostu widzi ile pracy ktoś włożył w przygotowanie posta- wtedy nawet skomentuje. A jak nie jest blogerem? Przeczyta i bye, bye.
    Trochę gorzko się zrobiło, ale w końcu blogowanie ma to coś. Tak jak piszesz, te chwile zwątpienia zmuszają do kreatywności i to jest piękne. Sama widzę, że wcześniej nie zwracałam uwagi na pewne rzeczy, a teraz? Rozwijam się na wielu płaszczyznach i tego nic nie zmieni, nawet echo odbijające się od ramek szablonu na blogu:D

    • Już nie raz rozmyślałam o tych komentarzach. Nie wiem, czy są aż tak dużym wyznacznikiem zaangażowania. Co innego, jeżeli chodzi o portale społecznościowe. Blog ma jakiś swój system, który trzeba rozgryźć lub się zarejestrować.
      Z SEO i treściami, zauważam to samo co Ty, a co jest dla mnie pewną sprzecznością. Jednak wyszukiwarki coraz bardziej punktują dobrą treść.

      • Jasne, to zależy też od jakości komentarzy, bo ktoś może mieć ich od groma, a samych o treści „supcio” etc. Fakt, nie każdy ma chęci do rejestrowania się, mimo regularnych odwiedzin.
        Z tym SEO, to mnie pomaga Google+- niewiele osób jeszcze z niego korzysta, więc jeśli dobrze się wstrzelić, to po wpisaniu hasła w wyszukiwarkę Google wyskakuje na pierwszej stronie właśnie wpis z Google+.
        Dobrą treść i, co zauważyła Beata z Vademecum Blogera, również posty do których wracamy i aktualizujemy. I rzeczywiście, coś w tym jest…

        • Z Google+ już niewiele osób korzysta. W zeszłym roku był na to trochę większym bum, ale jak okazało się, że nie ma to wpływu na statystyki — zaczęło umierać. Widzę, że blogerzy za granicą już dość dawno porzucili nawet wrzucanie linków na Google+.

          • To wygląda na to, że mam szczęście…

          • I oby tak zostało, a nawet było lepiej. :)

  • Wiesz, kiedyś pewnie nie przyznałabym Ci racji w punkcie 3, ale faktycznie są ludzie, którzy jedno mówią, a robią coś innego. I naprawdę może to wkurzać, tym bardziej jak znasz tych ludzi osobiście (poznałaś ich) i np. Tobie mówili co innego, a co innego głoszą w sieci.

    • Tylko tak jak wspomniałam, nie tylko blogosfera, tak działa. Nawet w szkole się od tego nie ucieknie, a niby dzieci jeszcze życia nie znają. Na szczęście, o czym też wspomniałam, można się unieść ponadto wszystko i znaleźć wartościowe osoby.

  • Blog to sporo pracy, ale też i mnóstwo przyjemności. Owszem, robimy to dla innych, ale często zapominamy o tym, że również i dla siebie. Są takie chwile, gdy mam chęć rzucić to w cholerę, ale gdy człowieka dopadają takie mysli, lepiej usiąć i dać emocjom ochlonąć.

  • Myślę, że każda aktywność, której się podejmujemy dużo nas uczy i wnosi do naszego życia. Nikt od razu nie zdobył góry, każdy odcinek pokonujesz małymi krokami, czasami potykając się na własnych błędach. Dobrze jest spojrzeć w przeszłość i zobaczyć, jak dużo udało nam się z tego wynieść, jaki kręty odcinek pokonaliśmy, by znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy. Czego ostatnio nauczyła mnie blogosfera? Że social media to dzisiaj niezbędne narzędzie w blogowaniu. Nie ważne jak bardzo nie chcesz i zapierasz się nogami, by nie założyć swojego Fanpage. Bez tego po prostu się nie da ;)

  • Sit

    Trochę mnie zmartwiłaś tym początkiem punktu trzeciego, ale właściwie… tak jest chyba w każdym środowisku. Niestety, z doświadczenia muszę dodać, że głównie w polskim. Zawiść i niechęć do pomagania sobie wzajemnie jest naszą cechą narodową. Plus to, że nie chcemy dzielić się wiedzą za darmo ;-)
    Napisałam, że mnie tym zmartwiłaś, bo sama dopiero zaczynam. Przede mną jeszcze ogrom pracy, ale z drugiej strony… gdy jest się w porządku, to zawsze znajdzie się jakąś grupę ludzi o podobnym nastawieniu, c’nie? ;-) Także tego Ci życzę – żeby trafiać głównie na takich, a najlepiej tylko na nich. I raz jeszcze dzięki za ten wpis :-)

    • Myślę, że najważniejsze się tym nie przejmować i nie zwracać uwagi na takie zachowanie ludzi. Właśnie, w każdej dziedzinie życia się znajdą lepsze i gorsze osoby. Rób swoje, a myślę, że odpowiednie osoby przyjdą same.

  • Ja trwam już rok mimo że nadal jest to tylko hobby ;).
    Ale wciągające, wymuszające wręcz rozwój i mimo tego że czasem wkurza, ja już bez tego życ nie mogę ;)

  • Skąd ja to znam ;) Wytrwałości! :)

  • Z wieloma rzeczami się zgadzam. Co do tych przyjaźni to ja chyba jakoś mam szczęście bo mam wrażenie, że trafiam na same fajne osoby :)) Albo może nie widzę wszystkiego co powinnam zobaczyć :D Ale może i tak jest lepiej. Dla mnie blogowanie to taka super pozytywna sprawa, że chciałabym to kojarzyć głównie z pozytywnymi aspektami :)

Navigate