Gra w sprzątanie, czyli jak pozbyć się sentymentalizmu

gra w sprzątanie

Czy sprzątanie może być grą? Na pewno dużo z Was wie, że jak najbardziej. I nie mam dzisiaj zamiaru przekonywać nikogo do minimalizmu, a tym bardziej, wyrzucania na siłę.

Sama miałam okazję natknąć się na sporo wyzwań dotyczących pozbywania się zbędnych rzeczy. I wszystko byłoby fajne, gdyby nie fakt, że muszę sporo czasu poświęcać na sprzątanie podczas wyzwania. Albo muszę przejrzeć daną kategorię rzeczy, muszę poświęcić czas. Albo wyrzucać pierwszego dnia jedną rzeczy, drugiego dwie i tak przez 30 dni co wymyślili twórcy podcastu The Minimalists. Wbrew pozorom, na takie wyrzucanie też potrzeba sporo czasu. Jak nie ma się ochoty na sprzątanie, zbędne rzeczy leżą na widoku. Kiedy zabieramy się za wyrzucanie, zbędne rzeczy bawią się z nami w chowanego.

Myślę, że każdy z nas jest trochę chomikiem. Mam na myśli głównie rzeczy typu „to się jeszcze przyda”. Chcąc rozprawić się z nadmiarem rzeczy oraz sentymentalizmem pomyślałam, że fajnie będzie zagrać w grę o sprzątaniu. Ostatnio z dystansem podchodzę do otwierania szuflad czy szafek. Mam pełną świadomość tego, że tylko dokładam do ich zawartości, bo przecież wszystko może się kiedyś przydać. Są momenty, kiedy przekładam rzeczy z jednego kąta w drugi, bo chcę akurat w danym miejscu zrobić zdjęcia. Na przykład komponując zdjęcie mam jego wizję i chcę coś dołożyć, ale muszę to znaleźć. Po jakichś 15 minutach często daje sobie spokój. Nagle, dwa dni później, znajduję to, czego szukałam.

Postanowiłam trochę zmienić zasady gry w sprzątanie. Nie jestem fanką robienia co tydzień generalnych porządków. Dla mnie właśnie wyrzucanie rzeczy z danej kategorii czy ilościowo trąca takimi dużymi porządkami.

Zasady gry w sprzątanie

Nadmienię jeszcze raz, że to nie mój pomysł. Ja się tylko zainspirowałam i trochę zmodyfikowałam to, co wymyślili inni.

  • Chwilowy czas trwania to 30 dni.
  • Warto zaznaczać sobie dni, kiedy się coś wyrzuciło.
  • Każdego dnia wrzucam przynajmniej jedną zbędną rzecz.
  • Staram się pokonać rywali – sentymentalizm i „to się jeszcze przyda”.

Swoją grę w sprzątanie zaczęłam wraz z początkiem miesiąca. Nie chciałam pisać o tym od razu, fajnie coś choć przez chwilę przetestować. Przed rozpoczęciem gry wydawało mi się, że mam masę zbędnych rzeczy. W praniu okazuje się, że wyrzucenie tej jednej rzeczy nie jest takie proste. A bo trzeba się zmobilizować do zajrzenia w pudełko. A bo wypadałoby przejrzeć zawartość szafki. Okazuje się, że rywalizuję też z podejściem „nie chce mi się” albo „nie mam czasu”. Jak wspominałam, te rzeczy naprawdę się przede mną pochowały. Nie przypuszczałam, że to czasami takie trudne i też może wymagać „generalnych porządków”. Wydaje mi się, że w tej grze jest jeszcze jedna przeszkoda. Jak można zaliczyć sprzątanie, wyrzucając np. tylko kartkę? Ten drobiazg to więcej niż nic. Czasami to może być ten jeden żeton dzielący nas od wygrania rudny. A może będzie to 0,01 sekundy, przez którą przegramy. Najważniejsze to zobaczyć efekt na koniec miesiąca.

A jak jest u Was ze sprzątaniem?

Czuję, że moja gra potrwa dłużej niż obecny miesiąc. Przyznaję, już zdarzały mi się dni, kiedy nic nie wyrzuciłam, ale nie mam do siebie o to pretensji. W tej grze nie tracę życia z powodu potknięcia. Warto się otrzepać i walczyć dalej.

 

  • Ja ostatnio zrobiłam mega porządki i wyrzuciłam naprawdę WSZYSTKO co zbędne! Teraz czuję się lekko :)

    • Podziwiam. Ja mam problem z tym sentymentalizmem i może się jeszcze przydać.

  • Ja na początku września wzięłam się za takie wielkie sprzątanie, jak chyba jeszcze nigdy, pozbyłam się połowy rzeczy z domu i teraz znacznie łatwiej utrzymać porządek :)

    • Podziwiam i zazdroszczę. Jak, jak już wspominałam, nawet przy tych dużych porządkach mam problem z „przydasiami”.

      • u mnie też długo tak było, aż powiedziałam „dość”, doszłam do wniosku, że jeśli coś leżało kilka miesięcy albo i lat w szafce/kartonie, itp., i bez tego przeżyłam, to przeżyję nadal ;)

        • Muszę z takim podejściem u siebie porządki zrobić. Właśnie, człowiek nie używa, a jak ma wyrzucić, nagle może się przydać. Będę walczyć. :)

  • Nie słyszałam jeszcze o grze w sprzątanie, ale ostatnio po trochu małymi kroczkami pozbywam się nadmiaru rzeczy , które zachomikowałam. Przypadłość „to się jeszcze przyda” to chyba zmora wszystkich ludzi :)

  • Ja do pozbywania się rzeczy musiałam dojrzeć. W pewnym momencie doszłam do takiego przytłoczenia, że sama zaczęłam porządkować, sprzątać i pozbywać się zbędnych rzeczy. I to tak chyba jest – trzeba poczuć, że nadszedł właściwy moment.

  • Fajnie to ujęłaś :) Wydaje mi się, że to proces – dojrzewamy każdego dnia do rozstania się z czymś co tak naprawdę nie jest nam potrzebne :)

  • Ja nie mam problemu ze sprzątaniem i porządkowaniem rzeczy, nauczyłam się tego przez wiele lat, kiedy kilka razy się przeprowadzałam. Mam kilka zasad, z którymi niedługo będę się dzielić, więc jeszcze ich nie zdradzę :D Najgorsza chyba jest walka z sentymentami, tutaj trudno o racjonalne podejście, ale można to jakoś wypośrodkować :)

    • W takim razie czeka na te zasady. U mnie głównym problemem jest to, że coś może się jeszcze przydać.