Jak wykorzystać sztukę w kobiecej codzienności

Miało być trochę inaczej, ale myślę, że Dzień Kobiet to lepszy od poprzedniego termin na wpis gościnny od Ani z bloga NieidealnaAnna. Bardzo się cieszę, że Ani zgodziła się napisać o sztuce w bardzo kobiecym wydaniu. Sama tych niuansów nie zauważam. Dla mnie sztuka jest codziennością.


Jak wykorzystać sztukę w kobiecej codzienności?

Zawsze uważałam, że kultura jest istotnym elementem naszego życia. Sztuka to nie tylko rozmaite nurty malarskie, design mieszkania, piękna architektura, kino, teatr czy muzyka. Sztuka to te wszystkie rzeczy, które otaczają nas na co dzień. Jak to jest możliwe? Żyjemy w ciekawych czasach, w których elementy sztuki przeniknęły na dobre do naszej codzienności. Czy mam na myśli wyłącznie sztukę użytkową? Niekoniecznie, jeśli przyjrzysz się nieco bliżej temu co cię otacza, okaże się, że obcujesz ze sztuką codziennie…

Sztuka jest kobietą

O tym, że my kobiety jesteśmy szczególnymi miłośniczkami wszystkiego co piękne, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Nie znam kobiety, która nie lubi na co dzień otaczać się wspaniałymi rzeczami. Naprawdę nie ma znaczenia czy mówimy tu o kolejnej książce, nowej parze szpilek, wystrzałowej sukience, ulubionej szmince, czy mięciutkim pledzie idealnie nadającym się do sypialni. Kobiety są szczególnie wrażliwe na piękno. Wynika to z różnic budowie naszego mózgu i sposobu odbierania świata w sposób bardziej emocjonalny. Oczywiście nie kwestionuję tego, że również mężczyźni potrafią docenić sztukę, są wysublimowanymi estetami, świetnymi architektami, zdolnymi projektantami i mogłabym wymieniać tak dalej bez końca. Z okazji Dnia Kobiet przygotowałam dla was tekst, w którym zwrócę szczególną uwagę na sztukę w życiu codziennym.

Art deco dyktuje trendy makijażowe

Gdy Jola zaprosiła mnie do siebie na bloga, chciałam się podzielić moimi osobistymi inspiracjami z pogranicza kultury, które jako kobieta wykorzystuję w codziennym życiu. Dlatego na początku postanowiłam wspomnieć o Tamarze Łempickiej, mojej ulubionej malarce reprezentującej nurt art deco. Sztuka użytkowa, o jasnych, żywych barwach, skierowana formą na nowoczesność. Tak w skrócie można opisać ten styl w sztuce. Tamara Łempicka, poza tworzeniem niesamowitych obrazów, była prawdziwą trendsetterką w dziedzinie mody i makijażu. To właśnie ona jako pierwsza z nielicznych kobiet, pokazała, że kobieta może być nadal bardzo seksowna i eteryczna nosząc spodnie, nakładając sportową wiatrówkę, zawsze  z czerwienią na ustach. Nie skłamię jeśli powiem, że dzięki miłości do Tamary zakochałam się w czerwonej szmince. Od kilkunastu lat wyraziste usta w nasycanych kolorach są moim znakiem charakterystycznym.

Pop art ożywi twoją codzienność

Kolejnym nurtem w sztuce który uwielbiam, jest oczywiście pop art reprezentowany przez Andy Warhola i Lichtensteina. Kolorowe portrety Marylin Monroe, puszka coca coli, czy komiksowe aranżacje super bohaterów są wszystkim powszechnie znane. Pop art czerpie pełnymi garściami ze sztuki popularnej, z elementów kultury masowej. Pop art w mojej kobiecej codzienności? Najczęściej daje o sobie znać na moich paznokciach, gdyż jestem fanką odważnego manicure, w kolorowych, nasyconych wariacjach. Uwielbiam swoją garderobę przełamywać pop artowymi elementami. Może to być t-shirt z komiksowym nadrukiem, kolorowe trampki, neonowe szpilki, czy wspomniane wyżej hybrydowe paznokcie w kolorach tęczy. Popartowe dodatki szczególnie sprawdzają się w odzieży sportowej do fitnessu, yogi czy biegania. Ponadto otaczam się popartowymi dodatkami: obrazami, grafikami, poduszkami, które znacznie ożywiły nie tylko moją przestrzeń biurową (home office), ale również dodają energii na co dzień, w całym mieszkaniu.

Umiłowanie klasyki, czyli styl skandynawski z elementami secesji

Aby nieco przygasić rozbrzmiałe barwy wydobywające się z przedmiotów inspirowanych art deco i pop artem, postanowiłam wam opowiedzieć o moim zamiłowaniu do klasyki. Byłam fanką stylu skandynawskiego, na długo przed tym zanim stał się modny. Kolorystyka wnętrz w stonowanych kolorach, szczególnie bieli z elementami brązu podobała mi się od dziecka. Moje mieszkanie jest urządzone w stylu skandynawskim, ale uwaga przełamanym elementami secesyjnymi (złote dodatki) oraz kontrastowym pop artem. Jak to możliwe, czy to wszystko nie gryzie się i jest ładne? O gustach się nie dyskutuje, ale uważam, że w przypadku zmysłu estetycznego radzę sobie wystarczająco dobrze. W swojej codziennej przestrzeni postawiłam na biel na ścianach oraz stonowane kolory ciepłego beżu. Meble są utrzymane
w kolorystyce bieli i brązu. Skupiłam się na łączeniu faktur: drewna z marmurem, oraz miękkimi fakturami, które dodają mieszkaniu duszy. Wszystko zostało urządzone spontanicznie z potrzeby serca, dopiero po zakończeniu okazało się, że nasze mieszkanie wpisuje się idealnie w modny dziś styl skandynawski. Secesyjne dodatki? Postawiłam na złote lampki oraz ramki w kolorze złota, które w sypialni tworzą naszą intymną fotogalerię. Aby wnętrze nie wydawało się chłodne i nudne, postanowiłam zaszaleć z kolorem. W salonie uroku dodają żółte elementy: fotel uszak, zasłony oraz poduszki. Gdzieniegdzie przepijają się popartowe wstawki w postaci zdjęć, grafik, obrazów czy mało użytecznych przedmiotów, które mają wartość sentymentalną.

Sztuka w naszej kobiecej codzienności jest obecna wszędzie. Kiedy udajesz się do Ikei na zakupy zależy ci, aby nowa pólka na książki pasowała do pozostałych. Kiedy połamiesz ulubioną łopatkę do omletów, idziesz do Pepco aby dokupić komplet w ulubionym kolorze, takim który wybrałaś urządzając kuchnię. Wybierając kosmetyki do makijażu zwracasz szczególną uwagę nie tylko na skład, ale również paletę kolorów, która musi pasować do twojej osobowości. Sztuka jest obecna w każdym elemencie naszego życia, wystarczy że tylko się rozejrzysz.

 


nieidealnaannaAutorka dzisiejszego wpisu:

Nazywam się Ania Chomiak i prowadzę bloga lifestylowego www.nieidealnaanna.com, który w 2017 roku został wyróżniony  w Rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów wg Jasona Hunta. Prywatnie jestem mamą dwóch córek i żoną idealnego męża. Zapraszam cię serdecznie do mojego nieidealnego, ale szczęśliwego świata.


Super, że Ania zgodziła się napisać o sztuce w kobiecej codzienności.

Navigate