Podsumowanie kwietnia

Kwiecień przeplatał i lato, i zimę. U mnie na szczęście śniegu nie było, widziałam tylko grad, ale szybko znikł. Dla mnie kwiecień bardziej przeplótł smutek, nerwy, radość, pracę, spokój, wyciszenie… Pewnie sporo mogłabym tak powyliczać. W skrócie kwiecień był pełen skrajnych emocji.

Początek kwietnia był oczekiwaniem na książkę oraz nerwami, że posty są nienapisane. Był też przeplatany lekkimi spadkami motywacji po obejrzeniu brutalnych statystyk. To był też moment nerwów związanych ze zdjęciami do wpisów. Totalna pustka w archiwum do publikacji na Instagramie. Publikacja na Facebooku też nie należała do najłatwiejszych. Aż zaczęłam marnować czas na czytanie książki, aby mieć go więcej.

kwiecień 2017

Kolejne momenty mimo pracy nad świątecznymi wpisami były czasem spokoju i radości z pracy. Bardzo się denerwowałam przed publikacją pudełka w kształcie królika, ale jego przyjęcie dodało mi skrzydeł. W międzyczasie zaczęłam wprowadzać różne techniki do organizowania siebie. Dzięki chwilowemu zrywowi w planowaniu powstały pomysły na 3 świąteczne ozdoby.  Kiedy wpadłam w euforię, że wszystko mam pod kontrolą, przyszły święta z napisanymi pewnymi rzeczami czarno na białym. Zaliczyłam niechęć do wszystkiego. Zamiast realizować to, co sobie zaplanowałam…

kwiecień 2017

Wracając jeszcze do czasu sprzed świąt, na blogu ukazały się pomysły, i to aż cztery, na potrawy z jajek. Moim ulubieńcem została wersja z awokado, chociaż nie jestem jego ogromną fanką. Zjem, ale w sklepie sięgam po nie raczej kierowana wpływem blogów. Udziela mi się moda na dane produkty.

kwiecień 2017

Do czasu kiedy zaczęłam czytać książkę Oli (Pani swojego czasu) sceptycznie i ze słomianym zapałem podchodziłam do kwestii organizacji czasu. Miałam pewne zrywy, ale często kończyło się tylko na pisaniu po papierze. Listy, plany, cele itp.? A na co to komu? Po lekturze nie wiem, jak sobie radziłam bez planowania. Przyznam, że nie bardzo pasuje mi zawsze budowa zdań, bardziej Internetowa niż książkowa. Nie wszystkie techniki też do mnie przemawiają, ale wybrałam sporo, co już wprowadziłam w życie. Co do tego przemawiania, na tę książkę trzeba zmarnować więcej czasu. Teraz coś mnie nie przekonało, ale kiedy do niej wrócę, będę inaczej na te sprawy patrzeć. Teraz i tak już wiele zmieniłam, uczę się planować i tego pilnować. Mam nareszcie więcej czasu na nic nierobienie i mniej nerwów, że coś robię na ostatnią chwilę.

Zaczęłam w ramach zmobilizowania się do pracy hodować drzewa w aplikacji. Kiedyś już próbowałam z niej korzystać, słowo klucz – próbowałam. Wróciłam do niej po jakimś roku albo więcej. Obecnie na telefonie określam sobie czas pracy, po którym mam kolejny krzak lub drzewo do kolekcji. Wszystko zależy od tego, jaki ustawiam sobie czas. System podobny do Pomodoro, z tym że ja nie mam tutaj ustalonego czasu na przerwę oraz za każdym razem po upływie czasu muszę sama uruchamiać kolejny.

Pomyślałam, że na koniec w podsumowaniu fajnie będzie zebrać sprawy w pigułce, czyli trochę z „tu i teraz”.

CZUJE SIĘ… jak pracoholik. Po ostatnich wydarzeniach w moim życiu rzuciłam się w wir pracy, aby zapomnieć i nie myśleć. Jak na razie widzę same plusy. Posty na maj zaplanowane. Kalendarz z zadaniami na każdy dzień uzupełniam na bieżąco. Przestałam narzekać, że nie mam czegoś zrobionego, a termin zaraz mija.

PRACUJĘ NAD… sprawami blogowymi. W obecnej odsłonie, z tematyką, to noworodek. Mam sporo do poukładania, do porozrabiania. Myślę też o nowym szablonie. Logo samo się nie zrobi.

UCZĘ SIĘ… organizacji czasu. Dziwne, prawda? Poza tym coraz częściej łapię do ręki aparat, aby robić coraz lepsze zdjęcia. Miałam moment, kiedy robienie zdjęć mnie denerwowało, tak teraz – wraz z nowym aparatem – coraz bardziej to lubię.

CZEKAM NA… koniec maja, czyli czas ustalonego, wstępnego, rozliczenia tematyki bloga ze statystykami.

TĘSKNIĘ… za czasami, kiedy nie musiałam w czasie wolnym walczyć z myślami, aby nie szły w ponure alejki. Jest ciężko, stąd mój pracoholizm – panuję nad ścieżkami myśli.

A jak Wam minął kwiecień? U mnie przyniósł jeszcze trochę zakupów oraz planów na zakupy. Mam ochotę wraz z wiosną trochę odświeżyć garderobę, zmienić swój styl. Znowu ten wpływ Internetu na człowieka.

Navigate