Małe co nieco lutego 2/2018

Luty ilością szarych dnia dał w kość. I niby człowiek się dziwi, że już koniec, a z drugiej strony jeszcze przed chwilą marzył, aby ten miesiąc już się skończył. Dla mnie ten miesiąc niby był zaplanowany, a jednak wpadło kilka przykrych spraw i zaczęła się nerwówka.

Nie narzekam – od tego nic się nie zmienia, a i słońce można spłoszyć. Wreszcie i mój organizm zrozumiał, ile energii dają słonecznie dni. Do tej pory upierałam się, że wolę szare i deszczowe dni.

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W KUCHNI NAJLEPIEJ

Kolejny miesiąc mogę podsumować głównie względem czasu spędzonego w kuchni. Czy to jakieś przesłanki do bycia blogerka kulinarną?

Często eksperymentuję z nowymi przepisami. I chciałam napisać, że moja rodzina nowości kulinarne lubi. Trochę bym skłamała. Już nie są takimi entuzjastami. Zdecydowanie za często jest tak, że muszę sama zjeść wszystko to, co przygotuję. Nie wiem, co stało się z kochającą nowości rodziną. Chyba mi ich kosmici podmienili.

luty 2018

Częściej jednak idę w klasykę lub odpuszczam. Doszłam do takiego momentu, kiedy mniej boli patrzenie na to, co jedzą, a ja zjeść nie mogę, niż na niezadowolone miny, bo coś przygotowałam. I nie przekonuje mnie argument „bo dla ciebie zabraknie”.

Ok, nie zawsze jest pysznie, ale wtedy nawet rodzinie nie proponuję tego, co zrobiłam. Ja się za karę mogę przemęczyć i zjeść. Jak nie daję rady, odkładam dla kur. Nie wiem, skąd więc ta niechęć w rodzinie.

luty 2018

W kuchni nie zawsze jest tak fajnie. Przychodzą dni, kiedy do kuchni wchodzę, bo muszę. I chyba to wszystko pokazuje, że byłaby ze mnie kiepska blogerka kulinarna. Chyba że byłby to tylko przepisy na chleb. Jedyny wypiek, który zjadam sama i nie kręcę nosem.

PONOWNIE ZAKOCHANA W NICIACH

Luty to nieśmiały powrót do różnych robótek ręcznych. Nieśmiały, bo jeszcze efektów pokazać nie mogę. No dobra, nie chcę. Nie pokazuje się, niedokończonego dzieła, przynosi to pecha.

Robiąc porządki, znalazłam też materiał. Co prawda jeszcze nie wiem, co z niego ma powstać, ale wiem, że będę musiała prosić o pomoc. Teoretycznie wiem, jak działa maszyna do szycia. W praktyce jest bardziej jak w muzeum – tylko obserwowałam innych przy pracy.

NOWY ROZDZIAŁ – NOWE WŁOSY

Przez wiele lat uważałam, że jestem niefotogeniczna. Bardzo nie lubiłam oglądać siebie na zdjęciach. Zawsze wyglądałam na smutną i zmęczoną osobą. Co ciekawe, większość makijaży, zamiast stan poprawiać, pogarszała i to nie tylko na zdjęciach. Moje oczy zawsze wyglądały na podbite.

I ja piszę, że rozumiem kolory, a nie rozumiałam swojej sytuacji? Teraz już nawet wiem, dlaczego nie lubiłam chodzić w rozpuszczonych włosach. Po prostu mój naturalny kolor włosów jest zbyt ciemny do karnacji. Jestem naprawdę blada czego obecnie nie widać. Wystarczy pograć kolorami.

Kto policzył, ile już razy pisałam, że chcę częściej pokazywać się na zdjęciach? Dopiero teraz, po zmianie, lubię stać po tej drugiej stronie aparatu.

luty 2018

MIŁOŚĆ DO GIER PLANSZOWYCH

Wróciły czasy gier planszowych. W sumie nie tylko w lutym ciągnie się już od świąt, mieliśmy okazję rodzinnie poznać nowe gry planszowe. Swego czasu królowały Scrabble, teraz były podróże pociągami po Europie.

Gra Splendor spodobała mi się najbardziej. Nareszcie coś, w czym mam realne szanse wygrać i to nie jeden raz, i nie przez przypadek. Dobble są za to super grą z małymi dziećmi. Gra Star Realms jest chyba z nich najtrudniejsza. Trochę potrzeba czasu, aby się jej nauczyć. Co ciekawe, grę można ściągnąć jako aplikację, nie trzeba inwestować w zakup kart.

luty 2018

Tak naprawdę wygrał powrót do przeszłości – kości. Fajnie tak czasami zdać się na losowość, a nie opracowywać strategię zawładnięcia światem.

WYPATRZONE W INTERNECIE

Chleb zmieniający życie

Jadłam już sporo różnych chlebów zrobionych tylko z ziaren – ten pobił wszystkie. Nareszcie coś, co nie jest suche po upieczeniu. Po kilku dniach nie robi się z niego kamień. Pierwszy chleb bez glutenu, który mi tak bardzo zasmakował i wiem, że upiekę ponowni. To, co jest w nim najlepsze, to dostępność produktów.

Zdrowe snickersy z Kuchni Plus

Przepis widziałam w telewizji w programie Marty Dymek. Zaczęłam od razu szukać bloga dziewczyny, która go przygotowywała. Już nawet nie chodziło o to, że jest to wegańskie rozwiązanie. Nareszcie mogła zjeść coś, co w 100% jest bezglutenowego. Z batonami w sklepie różnie bywa.

Nie chciało mi się tylko obtaczać batonów w czekoladzie i położyłam ją na górę. Dodałam też solone orzeszki ziemne. Mnie przepis w takiej postaci kupił. Tym razem nawet rodzina z chęcią podjadała.

Wegańskie batony ala Snickers

Co prawda ten przepis, jak i poprzedni, dla mnie za wiele wspólnego ze sklepowymi batonami nie ma, ale… Ciężko mi się zdecydować, które są lepsze.

Pewnie tych batonów bym nie zrobiła, gdyby nie zalegająca w kuchni ekspandowana kasza jaglana. U mnie była tylko ta kasza, zamiast masła orzechowego dodałam trochę pasty tahini oraz oczywiście, solone orzeszki ziemne. No i pomieszałam wszystko z rozpuszczoną czekoladą z odrobiną miodu. Tym razem mogłabym się nie dzielić z rodziną, takie dobre. Na szczęście im też zasmakowało.

Domowe studio fotograficzne – światło ciągłe

Pamiętam, jak kupowałam kilka lat temu swoją lampę. W zasadzie zaczęłam od samej żarówki, potem dokupiłam softbox. Przy starym aparacie miałam czasami problem, nawet przy oknie zrobić nierozmazane zdjęcie. Teraz już co prawda nie chcę mieć studia fotograficznego w domu, ale przymierzam się do zakupu jeszcze jednej lampy. Już wiem, czym się kierować przy wyborze.

Jak zacząć regularnie ćwiczyć i pokonać niechęć do aktywności fizycznej?

Czytając wpis Aliny, myślałam, że czytam czasami o sobie. Moja historia z aktywnością fizyczną wygląda podobnie. Nie mam tylko jeszcze szczęśliwego zakończenia. Co prawda znalazłam swoją aktywność – jogę – ale nie zawsze mam gdzie ćwiczyć.

NA BLOGU

Jest kilka tekstów, na które w tym miesiącu chciałabym zwrócić ponownie uwagę.

  • Zakładki na Walentynki prezentem od serca – co prawda już po święcie zakochanych, ale zakładki są uniwersalne. Kto widział, ten wie, że nie mają żadnych napisów sugerujących, że tylko na walentynki można je podarować.
  • Starość czy doświadczenie – moje trzy grosze o tym, że jestem za stara na martwienie się tym, co powiedzą o mnie inni. Zmiana włosów z początku dla innych (do zdjęć) okazała się  wyleczeniem wielu kompleksów dla siebie. Wyszło taniej niż seria wizyt u psychologa.
  • Jak zmienić zdjęcie w rysunek w Photoshop-ie – od dawna przymierzalnia się do tutoriali, ale zawsze mówiłam sobie, że nie znam się na tyle. Ziarnko prawdy w tym jest, opisanie kroków nie należy do najprostszych. Z czasem będzie łatwiej.

Luty to również szykowanie dwóch pomieszczeń w domu do remontu – kuchni i pokój. Kuchnia jest rodzinnym problemem z wystrojem, pokój już tylko moim. Sprzątam na raty, przeglądając katalogi z meblami. Czym dłużej myślę, tym mam więcej pomysłów i już nawet nie jestem pewna, czy wszystkie ściany mają być białe.

Jak Wam minął luty? Też cieszycie się już z promieni słońca i dłuższych dnia dzięki temu?

Navigate