Podsumowanie maja

Moje podsumowanie maja będzie trochę nietypowe. Wbrew powszechnej modzie, ja ponarzekam, że maj ciągnął się dla mnie jak flaki z olejem. Dał mi w kość ten miesiąc, ale dużo mnie też nauczył.

Planowanie

Maj był początkiem drogi przez mękę w związku z planowaniem, a w zasadzie nauką organizacji czasu. Z początku myślałam, że mi to wychodzi, ale… Przyszedł pierwszy kryzys co do wpisów. Za dużo zaplanowałam ciężkich treści na blog i zaczęłam to zmieniać. Wróciłam na chwilę do denerwowania się, że nie mam czego na dany (zaplanowany) dzień opublikować.

W maju zabrałam się też na poważnie za bullt journal. I nie dlatego, że ta ideologia do mnie przemawia. Po prostu nie mam obecnie żadnych, ciekawych plannerów. Z drugiej strony, prowadzenie takiego kalendarza polecam, jeżeli:

• szukacie czegoś, ale nie wiecie czego.

• Macie kalendarz, ale się u Was nie sprawdza.

• Chcecie wypróbować, przetestować różne drogi organizowania swojego czasu.

Znajdzie się pewnie jeszcze trochę punktów. Po sobie zauważyłam, że po dwóch miesiącach coraz lepiej wiem, czego od plannera oczekuję. Chętnie kupię coś gotowego, a dzięki boullet journal, coraz lepiej idzie mi ocena, czy dane rozwiązanie jest dla mnie i nie wydam pieniędzy na coś, co będzie leżeć nieużywane.

podsumowanie maja

Kuchenne rewolucje

Podsumowanie maja w kuchni to tylko dwa wypieki, ale za to aż w trzech odsłonach. Miałam sporo mąki z ciecierzycy i znalazłam na blogu erVegan ciekawy przepis. Zjadłam może 2, resztę oddałam dla kur. Okazało się, że ciastka w 100% z mąki z ciecierzycy mają orzechowy posmak. Nie moje smaki. Do ciastek zrobiłam drugie podejście i pomieszałam: mąkę z ciecierzycy, ryżową i owsianą. Dałam też mniej oleju, bo… Nie miałam rzepakowego, a koksowy źle odmierzyłam. Ciastka lepsze, ale mojego serca nie skradły.

Na ostatniej prostej maja upiekłam kolejną wersję chleba bananowego. Do „chleba” dodałam mąkę owsianą (może z 30 g mi jej zostało) oraz mąkę ryżową. Z braku czegoś innego, da się ten wypiek zjeść. Odkryłam jednak przy okazji, że dzięki idealnie gładkiej masie z banana (rozgniatanie widelcem odpada), mniej czuć go w gotowym produkcie. I nie łączę banana z sodą oczyszczoną, używam tylko proszku do pieczenia.

podsumowanie maja

Graficznie się rozkręcam

A propos tej kartki Pani swojego czasu, już wspominałam na Facebooku, że na Dzień Matki miało coś jeszcze powstać. Po próbnym wydruku moje wyobrażenia zderzyły się z rzeczywistością. Patrzę i zastanawiam się, czy w tym przypadku zrobione, będzie lepsze od doskonałego. Jak wiecie, powstało tylko pudełko i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, gdyby nie drukarka i jej ignorowanie tuszu.

W maju powstały:

Zakładki do książek z konikiem morskim

Pudełka na Dzień Mamy do wydrukowania

Plakat z potworkiem do wydrukowania

Przekonała się też, że nie tak łatwo przestawić się z grafiki rastrowej na wektorową. Jak do tej pory, dla klientów, robiłam grafiki w rastrach i wszystko grało. Stwierdziłam, że z racji bloga podejmę wyzwanie i nauczę się wektorów. Mam wrażenie, jakbym od początku musiała się uczyć, robić grafiki. Ciekawe, kiedy moje prace w wektorach będą tak dobre, jak te w rastrach.

podsumowanie maja

Podobno publiczne deklaracje są dobre, więc dzisiaj cele na czerwiec. Może ta deklaracja sprawi, że to, co jest na papierze lub do poprawki ujrzy światło dzienne.

– Podjąć decyzję o kolorach dla bloga i grafik z nim związanych.

– Stworzyć logo.

– Przerobić i opublikować kilka grafik, które tworzyłam dla klientów. Tego samego dać nie mogę, a chcę Wam zaoferować wersję do ściągnięcia i wykorzystania.

Nie zanudzam już planami. Jest ich znacznie więcej, ale nie mogę jeszcze nic głośno powiedzieć. A jak Wam minął maj? Mam nadzieje, że nie dał Wam tak mocno w kość. Czerwiec musi być lepszy.

 

  • Trzymam kciuki za powodzenie Twoich planów! Ja w czerwcu muszę dokończyć książkę, co mnie trochę martwi, bo milion innych spraw na głowie i strasznie mało czasu :/

    • A co to za książka?

      • Kolejna z moich powieści, tyle że tym razem mam sztywny termin i nie do końca dobrze mi się pisze pod taką presją czasu…

  • Idea bullet journal też mi się podoba, ale swojego ciągle nie założyłam. Fajne jest to, że można go tworzyć wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebujemy i jego ważność kończy się z ostatnią kartką, a nie z ostatnią kartką na której widnieje 31 grudnia :)
    Ciasteczka i chlebek wyglądają pięknie więc może też się skuszę :)

    • Ja trochę z braku innych rozwiązań zaczęłam taki planner prowadzić. Czekam na to, co wypuści Pani swojego czasu, nie opłaca mi się nic kupować.

      • A nie chcesz tworzyć swojego od zera?

        • Chyba za bardzo drażni mnie to rozrysowywanie i fakt, że nie przyciąga to za bardzo oka. Wiem, że mogłabym się pobawić i to graficznie opracować, nawet w programie, ale… Może jeszcze organizacja nie weszła mi w krew i wolę nauczyć się jej na czyichś rozwiązaniach.

          • Na pewno lepiej tak niż w ogóle. Ja też o tym myślę, ale swoim tylko uproszczonym, bo nie mam ani czasu, ani umiejętności, aby go ozdabiać :-)

          • Nie przejmuję się, mój też ozdobiony nie jest. Jedyne kolory to z ewentualnych naklejek i kropki od pisaków w tabelce z „nawykami”.

  • Ja orzechowy posmak lubię, więc ciastka pewnie by mi smakowały:) Trzymam kciuki za realizację założonych planów!

  • Życzę powodzenia w realizacji planów! :D

  • Trzymam kciuki za Twoje ambitne plany. Osobiście nie wiem jaka jest różnica pomiędzy poszczególnymi grafikami.
    Co do plannera w życiu poza pracą po prostu go nie potrzebuje, a w pracy mam jedynie zeszyt do zapisywania szybkich tematów.

    • Zapraszam do mojego wpisu, gdzie tłumaczę różnicę między grafikami. :) Planner w sumie też do pracy potrzebuję dlatego bullet journal z całym swoim bagażem, do mnie nie przemawia.

  • Ja korzystam z bullet już od miesiąca i jest mega! W końcu coś co pasuje mi pod każdym względem, bez sztywnych kolumn i braku miejsca, teraz mam tak jak chcę. ^-^
    Powodzenia z planami ;)

  • W takim razie życzę efektywnego czerwca! :)

  • Niech zatem czerwiec będzie lepszy, ciekawszy i bardziej kreatywny! Mój maj był nijaki, nie ma w zasadzie o czym pisać…

Navigate