Małe co nieco marca 3/2018

Marzec to dziwny miesiąc w naszej szerokości geograficznej. Każdego roku jest inny. Każdego roku zaskakuje pogodą. I niestety, nie zawsze sprawdza się powiedzenie – w marcu jak w garncu.

Przyznaję, że ciężko mi nie wracać jeszcze myślami do tego, co było w zeszłym roku o tej porze. Zaliczyłam fajny koncert, niefajny szpital. Wspólną rzeczą wielu wydarzeń były trampki, w których nie marzły mi nogi i wiosenna kurta. A w tym roku? Nie sprawdziły się moje nadzieje z początku miesiąca o bezużytecznym zakupie butów zimowych. Nie rozstałam się też z cieplejszą kurtką. Myślałam, że zakup wiosennych butów odczaruje pogodę, ale nie wyszło.

marzec 2018

SZARA (NIE TYLKO ZA OKNEM) CODZIENNOŚĆ

Marzec był dla mnie zdecydowania za bardzo „przystrzelanym” miesiącem. Po pierwsze dalej patrzałam na swoje życie (głównie blogowe) przez pryzmat dziewczyn, o których pisałam w ramach Share Week. Są momenty, kiedy porównywanie się jest dobre i przynosi wiele pozytywnych skutków. Mam jeszcze mętlik w głowie, ale jest to przyjemne uczucie.

Po drugie mętlik zwiększyły filmiki, które obejrzałam na YouTube. Postanowiłam, że chcę spróbować czegoś innego. Na inne rzeczy położyć nacisk. I tym razem ta rewolucja może być bardziej zauważalna, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Nie zmieni się nic o 180 stopni. Na pewno jednak będzie to zmiana większa niż 90 stopni.

Z innych szarości – marzec był kolejnym miesiącem spędzonym w kuchni. Nawet coraz lepiej wychodzi mi dogadywanie się z rodziną w ramach eksperymentów. Na święta piekłyśmy z mamą biszkopt bez jajka. Wszystkim tak smakował, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Koniecznie musimy to powtórzyć.

marzec 2018

marzec 2018

Teraz, zanim coś zrobię, pytam o zdanie rodzinę, czy odpowiadają im składniki z przepisu. Sporo sama eliminuję, bo wiem, że ktoś tego nie lubi. Kiedy mam zielone światło, wszystko znika w przeciągu maksymalnie 48 godzin – o ile tyle wytrzyma. Staram się też zmniejszać proporcje w przepisie, jeżeli nie jestem ich pewna.

Jeszcze tak się pochwalę – kpiłam sojowy jogurt. Przyznam, że ma dość ciekawy smak i o dziwo, mniej specyficzny, niż się spodziewałam. Lepszy niż mleko. To jest taki produkt, na który raz w miesiącu można sobie pozwolić. Częściej bym tego smaku nie zdzierżyła.

CHCIAŁAM PRZEGONIĆ ZIMĘ

Zaczęłam w marcu przeglądać i uzupełniać swoją szafę. Jeszcze rok temu narzekałam, że wszystko jest mi za małe. W tym roku narzekam, że większość ubrań jest na mnie za duża. Zima jednak aluzji nie zrozumiała i walczy ostatkami sił.

marzec 2018

Jedyne oznaki wiosny, jakie znalazłam to przebiśniegi. One jednak też musiały walczyć o życie. Nie wiem, jak te w lesie, ale w moim ogródku mróz chciał je zrównać z ziemią. Na szczęście, kiedy przychodziło słońce, one wstawały i grały zimie na nosie.

(foto przebiśnieg)

NIBY LENIWE PORANKI

Może nie do końca łóżko, ale zdecydowanie leniwe spędzanie czasu. Kultywuję swój rytuał pracowania przed śniadaniem. Dzięki temu chętniej je zjadam i więcej eksperymentuję – zdjęcia powyżej.

Zazwyczaj przy śniadaniu oglądam telewizję. Taka chwila relaksu. W tym miesiącu, zamiast szukać czegoś na dostępnych kanałach mam okazję przeszukiwać Netflix. I tak jak jestem specyficzna, niewiele seriali mnie wciąga, tak wkręciłam się w Orange is the new black. Wiem, że to żadne nowe odkrycie i tylko zastanawiam się, czemu ja wcześniej nie zaczęłam tego oglądać. Na szczęście rozsądek wygrywa i dawkuję sobie odcinki. Inaczej bym przesiedziała tak długo przed telewizorem, aż bym nie obejrzała wszystkich sezonów.

Z RODZINĄ NIE TYLKO NA ZDJĘCIACH

Końcówka marca upłynęła pod znakiem dwóch, nowych gier planszowych.

marzec 2018

Myślałam, że w Tajniakach polegnę. Już wspominałam przy podsumowaniu grudnia, że w Scrabble zawsze przegrywam. Jeszcze w tej grze usiadłam się w parze z tatą – czułam przegraną, bo ja czasami ciężko kojarzę fakty. Okazało się, że nie jestem taką blondynką i prawie każda partia była naszym zwycięstwem. Gorzej, jak przestałam ufać intuicji i zaczęłam szukać drugiego dna tam, gdzie go nie było. Zabawa była fajna.

Druga gra to Dixit. Kolejna gra bazująca na skojarzeniach, tym razem jednak można bardziej odlecieć. Tym razem wygrać mi się nie udało ani razu. Jednak nie zraziłam się jak do Scrabbli, a to wszystko za sprawą przepięknych ilustracji.

marzec 2018

Od kart ciężko oderwać oczy. Są tak przepiękne, że spokojnie mogą ozdobić ścianę. Dzięki nim można sobie pozwolić na tak wiele skojarzeń. Najgorzej, kiedy są zbyt oczywiste, bo autor nie dostaje punktów. Kiedy za daleko się odleci, też zostaje się bez punktów. Gra nie tylko działa na wyobraźnię. Można dzięki niej poznać ludzi.

POLECANE Z SIECI

Przyznam, że w marcu nie odwiedziłam za wiele miejsc. Przepraszam, dużo blogów z przepisami, ale większość po angielsku.

Zawsze obawiałam się udostępniania filmów z YouTube. Niby to dobry pomysł, bo dłużej zatrzymuje na blogu, ale przecież wpisu nie kopiuję do siebie, tylko dodaję link, czemu ma być inaczej z filmikiem. Teraz już mam pewność, kiedy mogę film udostępnić, a kiedy tylko dodać link.

Pamiętam z czasów zdecydowanie za dużego dbania o włosy pewną rozmowę ze znajomą. O wiele rzeczy chodziło, ale sednem sprawy była propozycja napisania do firmy o kosmetyki z uzasadnieniem problemów z włosami. Miałam je wyprosić i tyle. Sama się nie zdecydowałam i tym bardziej teraz bym tego nie zrobiła. Warto poczytać trochę o tym u Ani, bo wiele tego widać w Internecie.

MARZEC NA BLOGU

Na blogu w marcu działo się całkiem sporo. Był gościnny wpis, trochę rzeczy do pobrania. Oczywiście nie mogło zabraknąć tematów związanych ze świętami.

Świątecznie było aż w trzech odsłonach.

Pokazałam, że nie mam słomianego zapału i powstały kolejne dwa tutoriale.

Powstał jeden z ważniejszych wpisów – maskotka. Najważniejsze powinny być na początku, ale nie chciałam, aby umknął oku.

Siadając do podsumowania marca, nie przypuszczałam, że powstanie z tego długi tekst. Przecież u mnie się nic nie działo. A jednak. W kwietniu mam nadzieję, że zacznie robić się cieplej. Z rodziną już sporo planuję, obgaduję i zapowiada się, że będzie się dużo działo.

Jestem ciekawa, jak minął Wasz marzec? U Was też na pewno dużo się działo. Wystarczy tylko uważniej patrzeć na swoją codzienność.

Navigate