Najlepsze momenty 2016: wyzwania i wspomnienia

Cieszę się, że rok 2016 już sobie odszedł. Nie był zbyt udany i wcale tak szybko nie minął. Momentami bardzo się ślimaczył, ale… Postanowiłam i w nim poszukać te pozytywne momenty.

O planach na blogu trochę było wraz z publikacją fryzury. Inne plany czy postanowienia dopiero gdzieś się tam pojawiają. W końcu każdy moment jest dobry na spisanie planów. Skreślanie. Uzupełnianie. Jak wspominałam na początku. Rok 2016 nie zapisał się w tabelce udanych. Aby zmienić swoje nastawienie, postanowiłam poszukać najlepsze momenty. Największego pecha miałam do kupowania nowych rzeczy, głównie sprzętów. Liczę, że tymi dobrymi momentami odczaruję tamte złe momenty i w tym roku będę mogła bezkarnie kupić to, co potrzebuję.

Najważniejszy moment

Muszę się przyznać – głównie sama przed sobą – że nie miałam żadnego, bardzo ważnego momentu w 2016 roku. Chociaż może… Niech tym momentem będzie odwaga do wprowadzania zmian. Udało mi się zamknąć pewien okres, kasując starą działalność w internecie. Co prawda trochę się przy tym pogubiłam. Jeszcze jednym ważnym momentem było zrozumienie, jakie błędy popełniłam. Długo musiałam na to czekać, ale teraz czuję, że obieram dobry kierunek.

Największa satysfakcja

Nie umiem nawet słowami opisać zadowolenia, że w końcu zrozumiałam swoje postępowanie i udało mi się naprawić pewną relację. W konsekwencji zyskałam osobę odpowiedzialną za techniczną stronę bloga. Udało mi się zrobić wiele rzeczy samej. Taką pomoc cenię najbardziej. Wiem, że w razie problemów mogę się odezwać, że zawsze mogę coś skonsultować, ale… Najmilsze jest to, że zaczęłam sama działać. Nie czekać, aż ktoś zrobi to za mnie. Jestem jednak spokojna, bo mam kogo prosić o pomoc w razie kiedy sobie z czymś nie radzę.

Największa duma

W roku 2015 miałam takich momentów sporo. Rok 2016 nie przyniósł niczego odkrywczego. Miałam kilka pomysłów, z których miałam być dumna. Teraz dumna jestem z tego, że tych pomysłów nie zrealizowałam. Dużo spraw zostawiłam swojemu biegowi. Gdzieś w głębi serca jestem z tego dumna.  Najgorszym pomysłem byłoby forsowanie czegoś na siłę i żałowanie tego potem.

Nowe wyzwanie

Nie chcę jeszcze nic mówić o życiu prywatnym, za wcześnie na to. Zostają przy blogu – nowym wyzwaniem był – nowy blog. Nie oszukujmy się, pomysły trochę kulką w płot. Podliczając nowe wyzwanie finansowo, za dobrze nie wyszło, ale… To już nie jest ważne. Ważne jest to, że w ostatnich dniach 2016 roku podjęłam nowe wyzwanie blogowe i nie słabnie mój entuzjazm. Tym razem na dużej kartce, napisałam sobie, kim chcę się inspirować na swojej drodze.

Odkrycie roku

Chyba mogę powiedzieć, że odkrycie siebie. W szczególności tego, jakie miałam klapki na oczach. Gdyby nie to, pewnie dalej nie widziałabym nic złego w przypominaniu ludziom o moim istnieniu. W 2016 roku doszło do mnie, że nie warto utrzymywać kontaktów, kiedy tylko ja zabiegam o spotkanie. Wiele sytuacji jest takich, że chętnie to zrobię, ale… Miałam pewną znajomość, która nie wnosiła nic dobrego do mojego życia. Nie tęsknię i wiem, że nie zawsze warto zabiegać o to, aby ktoś nas zauważał.

Najlepsze miejsce

Zdecydowanie rodzinne strony. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, ile daje miejsce, w którym można się wyciszyć i zresetować. Chyba się starzeję, bo doceniam miejsce, gdzie szybkość internetu daje czas na zrobienie herbaty. Wiem, co jest drugim powodem tej miłości, ale zostawię to dla siebie.

Mam czasami ochotę wszystko spakować i się przeprowadzić. W stolicy nie chciałabym mieszkać, ale już w miejscu, gdzie jest do niej dobry dojazd – tak. Kto wie, co się wydarzy. Akurat to marzenie,  nie jest mało prawdopodobne.

W 2017 roku chcę podejmować się większej ilości spaw, które mnie przerażają. Bez szukania wymówek. I nie ważne, że brzuch postara się udowodnić mi, że ja tego nie chcę. Postaram się zamienić nieprzespane noce ze strachu, na te nieprzespane z radości. Herbata z melisy jest bardzo dobra i na pewno pomoże się wyciszyć. Bo to, co najlepsze nie zawsze przychodzi z łatwością.

Mimo narzekania na 2016 rok udało mi się znaleźć w nim plusy – nawet w teoretycznych porażkach. A jak Wy go podsumowujecie?

Navigate