Małe co nieco października

Październik ogłaszam bardzo dziwnym miesiącem. Z planami było jak z pogodą. Kiedy już wychodziło słońce, naciągnęła chmura i zaczynało padać. Szukając pogodnych wieści, takie sytuacje wiele potrafią nauczyć.

W tym miesiącu plan został zrealizowany w jakichś 60%. Zdarzenia losowe, do tego za dużo myślenia i analizowania – brak sukcesu. Były dni, kiedy robiłam tylko to, gdzie gonią mnie terminy. Nawet nie wiem, skąd ten spadek formy skoro miałam wszystko tak dobrze zaplanowane. Czasami jednak trzeba sobie odpuścić.

Organizacja

Wszystkie moje porażki w październiku zrzucam na nieudane eksperymenty rozpisanego plannera. Już dawno nie porzuciłam tylu stron bez uzupełniania. Strony z nawykami i nastrojem nie przetrwały nawet dwóch tygodni. Zaglądam tam już tylko przez przypadek.

Nowy miesiąc, nowe doświadczenia:

  • Na temat słuszności tworzenia strony tytułowej wypowiadała się już nie będę. Od zeszłego miesiąca nie ukrywam, że jest bezużyteczna, ale znowu ją zrobiłam.
  • Kalendarz pozostał bez zmian. Rozumiem jednak dlaczego w Planerze pełnym czasu miejsce na kalendarz jest już przygotowane. Nie przypuszczałam, że rysowanie go może być tak denerwujące. W konsekwencji i uzupełnianie do przyjemnych nie należy.

października 2017

  • Z przyjemności, jak na razie, rozpisałam kalendarz pod pracę, bloga i portale społecznościowe. Ciekawe, jak się to u mnie sprawdzi. Chwilowo wolę większość rzeczy planować na luźnej kartce. Podobnie jest z miejscem na notatki, ale sowa sama zachęcała, aby ją pokazać.
  • Nawyki i samopoczucie – zamiast nastrój – ze mną zostały, ale… Wróciłam do układu na jednej kartce tylko dlatego, że w październiku rozpisałam chyba 15 nawyków i je porzuciłam. Mniej miejsca oznacza bardziej przemyślane pozycje.

października 2017

Nie bez powodu nawiązałam do nowego produktu Pani Swojego Czasu. Przyznam, że już się nie mogę doczekać przesyłki. Obecne zeszyty są fajne, ale brakuje mi w nich np. wstążek. Poza tym w październiku zaczęłam częściej pisać piórem i bawić się pisakami. Niestety, papier nie przyjmuje za dobrze tuszu i trochę się wszystko rozmazuje. Odliczam już czas do nowego plannera a w międzyczasie rozrysowuję nowe rozwiązania. Fajnie jest coś widzieć i moc się z tym kilka dnia przespać. Tak się popełnia mniej błędów i nie porzuca tak szybko planowania.

Rozwój osobisty, małe przyjemności

W październiku postanowiłam wrócić do regularnej aktywności fizycznej. Rozpisałam ambitnie plan, 3 treningi to nie ambitna ilość. Myślałam, że trening siłowy będzie fajny. W praniu dość szybko mi się znudził – kiedyś już te zestawy robiłam.

Nie skończyło się na siedzeniu i rozmyślaniu. Postanowiłam postawić na rower – przy obecnej pogodzi stacjonarny – oraz jogę. Do jogi miałam już kilka podejść. Nawet rok temu sumiennie przez miesiąc ćwiczyłam. Nie mam dobrych wspomnień, ale… Postanowiłam jodze dać jeszcze jedną szansę z tym małym wyjątkiem, że filmiki uruchamiam sobie na telefonie. Czasami przeszkadza mi zbyt mały wyświetlacz. Częściej jednak ciesze się, że mogę telefon dosłownie pod nos położyć. Teraz joga to przyjemność i chcę w listopadzie ją kontynuować.

Październik przyniósł postanowienie o próbie podejścia do weganizmu. Nie jest to podyktowane troską o los zwierząt, co brzmi brutalnie. Po kilku filmach mam trochę wątpliwości co do jakości mięsa oraz nabiału. Moim głównym powodem są problemy zdrowotne. Z ręką nie jest super, co utrudnia mi pracę, a czasami nawet codzienne czynności. Nie mam zamiaru rezygnować z konwencjonalnego leczenia, ale jeżeli dieta ma je wspomóc. Przyznam, że pierwsze efekty zaczynam czuć, o ile naprawdę trzymam się weganizmu.

października 2017

W listopadzie planuję być bardziej konsekwentną. Będzie ciężko, bo o ile do mięsa mnie nie ciągnie, z nabiałem jest już gorzej. Muszę się też liczyć z rodziną, czyli czas na rozpisanie jadłospisu. U mnie musi być wegański, ale z mięsną alternatywą.

Czas wolny

Październik miał być z wyjazdem w tle. Na początku nie było kiedy, a potem zdarzenia losowe pokrzyżowały plany. Te same wydarzenia skutecznie pokrzyżowały plany związane z blogiem. Miałam trochę do siebie pretensje. Zwłaszcza że i praca była na ostatnią chwilę. Terminów dotrzymywałam, ale czasami zarywałam noc.

 

 

  • Podziwiam decyzję o przejściu na weganizm. Ja może nie jestem fanką mięsa, ale zupełnie bez nabiału byłoby mi trudno. Jednak czasem warto wypróbować jakąś dietę i sprawdzić jej wpływ na zdrowie. Ja latem próbowałam diety bezglutenowej i przyznam, że czułam się wtedy lepiej :)

    • Właśnie, największy problem mam z nabiałem. Ciężko mi przejść koło niego obojętnie, ale skoro ręka nie boli. :)

  • Październik to kolejny miesiąc, który zleciał mi jak z bicza strzelił, cały ten rok tak przeleciał u mnie, że szok!

  • Podziwiam ze weganizm…. ja bym chyba nie mogła ;(

    • Przyznam, że jest ciężko, ale jeżeli zdrowotnie ma być lepiej, wolę się pomęczyć.

  • Kurcze, jak ja bym chciała tak siąść i rozpisać sobie kalendarz, a nie mam kiedy :(

    • Może nie jest Ci to potrzebne, skoro nie znajdujesz czasu. Ja traktuję rysowanie jako czas dla siebie.

      • Ja z rysowania i projektowania żyje – jestem grafikiem :) O ile w pracy mam na to czas, bo wiadomo muszę, tak po powrocie do domu już z tym czasem ciężko niestety

  • Też z niecierpliwością czekam na planer od Pani Swojego Czasu!

  • Ja już ponownie porzuciłam BuJo. Takie planowanie i rozpisywanie wszystkiego dokładnie wprowadza u mnie tylko więcej zamętu. Prosty kalendarz sprawdza się u mnie najlepiej :)

    • Miałam podobne odczucia, dopóki nie zaczęłam się bawić na brudno. Mam już prawie cały zapiany zeszyt pomysłami na rozkład i zaczynam znajdować ideał. Już 3 tydzień mam ten sam tygodniowy układ i jest idealny. Znacznie lepszy niż w gotowcach.

  • Weganizm, systematyczne treningi i zapisywanie wszystkich planów. Ambitnie. Trzymam kciuki za realizację :)

  • weganizm podziwiam, ja chyba bym się nie zdecydowała, pozdrawiam:)

  • Uwielbiam bujo :) Ja chwilowo moje planowanie zamieniłam na kartki, bo czekam za plannerem od Oli Budzyńskiej, a mój poprzedni się niedawno skończył.:)

    • Też na niego czekam, chociaż mój jeszcze trochę pomieści, ale może się rozsypać.

Navigate