Dlaczego nie po drodze mi z kodowaniem

W programowaniu podkochuję się od dobrych 15 lat. Obecnie widzę coraz więcej ofert skierowanych do kobiet o nauce programowania. Gdyby się człowiek spiął, sam by teraz pewnie takie oferty tworzył, ale…

W szkole, jak i zaraz po niej zajęłam się typową grafiką komputerową. Odpuściłam sobie bawieniem się w kodach. Kiedyś może trochę mniej, ale ilość robionych literówek skutecznie zniechęcała mnie do szukania błędów. Na studiach, z powodu przymusu, sytuacja uległa pogorszeniu. Trzeba było pisać szybko i bezbłędnie.

Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy przyszedł czas na dyplom i, znowu przymus, napisania programu. Wtedy pewne odkrycia pozwoliły mi się na nowo zakochać w programowaniu. Potem pierwsze, nieśmiałe próby zmian wyglądu na blogspocie pokazały, że warto podstawy kodowania znać. W dzisiejszych czasach już nie koniecznie trzeba pisać kod szablonu od zera, ale… Warto znać podstawy, aby go dostosować pod swoje widzimisię.

Po co kodowanie?

Nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem programistką. Zdecydowanie bliżej mi do mówienia o sobie artystka, ale już nietypowa humanistka.

Pierwszy związek z kodowaniem stron miałam na studiach. Wcześniejsza moja nauka programowania była w „typowych” programach do tworzenia np. aplikacji. Kiedy ja studiowałam, nie było jeszcze takich możliwości na wykup domen, hostingów i serwerów. Oczywiście to już było, ale było drogie. To były czasy, kiedy te usługi nie były oferowane osobom prywatnym.

Dopiero blogspot i chęć zmiany szablonu pozwoliła mi zrozumieć zależność między CSS-em, HTML-em i PHP-em. Myślę tutaj o kwestiach praktycznych. W teorii dokładałam też do tego kod JAVA. Ale w zasadzie po co mi to wszystko skoro jestem grafikiem?

Wprowadzanie zmian samemu daje niezależność

Z jednej strony lubię być niezależna, ale z drugiej fajnie jest się mieć kogo poradzić i poprosić o pomoc. Mam kogoś, kto wiele nie zrobi, bo nie ma czasu i to jest dla mnie pomoc idealne. Pierwsze kroki to szukanie rozwiązania, a pytanie o pomoc to ostateczność.

Nie muszę się w końcu martwić, że będę wymieniała setki wiadomości z osobą, która ma dostosować projekt do moich wymagań. Przyznam, że po studiach wiem, jak specyficzny jest świat informatyków (ta męska część) i nie do końca potrafię się z nimi dogadać. Teraz wdrożenie mojej wizji zależy tylko od moich chęci nauki, nie wszystko potrafię zrobić.

Pisanie od zera nie ma sensu

Nie uczę się na siłę tworzyć projektów od zera. Mało kto robi to w obecnych czasach. Niestety, ale takie projekty są bardzo drogi i lepiej wziąć gotowca do dostosowania. Może i jest to pójście na łatwiznę, ale…

Nie warto starać się wymyślać koła na nowo. Można tu o stylu kodowania i projektowania porozmawiać. Ja jednak patrzę trochę na finanse i fakt, że ta strona nie musi przetrwać lat, znaczy tak zaprojektowana.

Kody to dobra zabawa

Miałam momenty miłości do kodów i nienawiści – przecież to takie nudne. Nie chcę dzisiaj nikogo przekonywać, aby zmienił zdanie. Nie ładnie odbierać sobie klientów.

Potrafię nad kodami przesiedzieć 3 godziny zamiast wyznaczonej jednej. Bo jeszcze chcę coś zrobić i niech mi nie wychodzi, szukam pomocy w internecie. Chociaż przyznaję, że nie mam aż tak dużego zapału do nauki, jak przy nauce grafiki. Nie jest tak, że siadam do projektu rano, wstaję wieczorem.

Pisanie kodu od podstaw jest trochę jak wypowiadanie magicznych zaklęć. Ja zmieniając coś gotowego, bawię się bardziej w chirurga plastycznego. Medycyna od zawsze była mi dość bliska.

Kodowanie dodaje pewności siebie

Fakt, że potrafię pozmieniać coś w kodzie lub chociaż poszukać, jak to zrobić dodaje mi pewności siebie. To trochę zadufanie w sobie „bo ja to umiem, a ty nie”. A jak już mi wyjdzie coś skomplikowanego? Człowiek trochę popada w narcyzm, ale nie widzę nic w tym złego, dopóki nie stracę z oczu innych ludzi.

Mając też pomoc kogoś, kto nie za bardzo ma na nią czas, zyskuję więcej pewności siebie. Muszę coś poszukać sama, przetestować. A jak coś się rozsypie? Wtedy ewentualnie piszę, ale najpierw sama próbuję to naprawić. Ta postawa przekłada się na inne obszary pracy i życia.

Kto z Was lubi bawić się kodami? A może się do tego dopiero chcecie zabrać?

  • Lubię programowanie i lubię się tym bawić, ale traktuję to właśnie jako zabawę, a nie jako pomysł na zarabianie. Choć może warto pomyśleć i o tym :)

  • A ja takich technicznych rzeczy w ogóle nie ogarniam ;)

  • Ja właśnie rozmyślam, w którą stronę pokierować swoją karierę i kodowanie wydaje mi się bardzo kuszące. Jednak zupełnie nie wiem, od czego zacząć. Który język/co polecałabyś dla aspirującego web dev? :)

    • W zasadzie CSS i PHP to podstawa, do tego HTML. Niestety, ale nie ma tylko jednego języka i dopiero dokładania.

  • Jakieś podstawowe działania umiem zrobić, ale do zgłębiania mnie nie ciągnie, bo to zupełnie nie moja bajka.

  • Ja skończyłam geoinformatykę, ale programowanie to totalnie nie moja bajka :)

  • Dla mnie to jednak czarna magia…nie ogarniam niestety

  • A co ja mam powiedzieć!? Mieszkam z programistą pod jednym dachem i jakoś musimy się dogadywać :D Oczywiście żartuję :) Moje grono znajomych składa się z programistów i ich żon. Zawsze się śmiejemy z dziewczynami, że kompletnie nie wiemy o czym oni rozmawiają. Mają swój język, dlatego rozumiemy co drugie słowo. Jeśli chodzi o pomoc na moim blogu, to czasem muszę czekać wieczność, dlatego sama zaczęłam grzebać. Jak mam problemy, to wtedy pytam czy mogę to zrobić sama czy się wstrzymać, bo rozsadzę stronę.

    • Jak się drugą polówkę o coś prosi, widzę po znajomych, że w każdej dziedzinie działa to podobnie. Masz jednak tę dobrą sytuację, że masz kogoś pod ręką. :)

Navigate