Share Week 2018 – kto sprawił, że coś zmieniłam w swoim życiu

Specjalnie swoją oznakę wiosny – polecenia – publikuję dopiero teraz. I nie jest to spowodowane pogodą za oknem. Dla mnie w tym roku Share Week jest trochę bolesnym wspomnieniem.

Nie chodzi o to, że ja się w tym zestawianiu jeszcze nie znalazłam. Choć brak tego zaszczytu uważam za słuszny. Nie chodzi też o to, że nie widziałam siebie wcale w poleceniach. W zeszłym roku do Share Week miałam już zrobiony szkic, trzeba go było tylko poprawić i sprawdzić. Nie wyszło – zatrzymali mnie w szpitalu.

Dla mnie to po prostu bolesna data w tym roku. Co do samego polecania mojego miejsca w sieci – nie dziwię się z jego braków. Zdecydowanie za dużo rzeczy zmieniałam. Za długo szukałam swojej drogi. Zresztą jeszcze brakuje przejrzystości i można się trochę pogubić.

CZYM JEST SHARE WEEK

Poleceniami miejsc w sieci, a w zasadzie polecaniem innych blogów. Jednak po szczegóły, lepiej zajrzeć do źródła, czyli autora akcji Andrzeja Tucholskiego. Na magnesie bardzo polecam wam zapoznać się z treściami nie tylko na jego blogu, ale również kanale YouTube.

Mój wybór

W tym roku nie będę nadmiernie oryginalna. Pewnie większość, a może i nawet wszyscy znają te miejsca. Kiedyś, przy poprzedniej nazwie bloga, brałam udział w Share Week, ale dopiero w tym roku moje typy są dobrze przemyślane i mają na mnie realny wpływ.

SHARE WEEK 2018 – co polecam

Przyznaję, w tym roku ciężko było mi nie wpisać na listę samych kobiet. W zasadzie nie wyszło mi przełamanie tego grona. Przyznaję, że w moim zestawianiu nie ma kogoś, kto dopiero zaczyna.

I może niekoniecznie dzisiaj oceniam te osoby tylko ze względu na blogowe treści. Cenię je raczej za całokształt i to, co pokazują na InstaStory. Mnie zmotywowały do pewnych przemyśleń i, przede wszystkim, zmian. Jest trochę osób, które mimo wpływu pomijam, ale on nie jest aż tak wielki jeszcze. Dzięki tym dziewczynom zmieniłam dużo w swoim życiu i zmian chcę się trzymać.

share week

Fashionleka

Po pierwsze obejrzałam z jej polecenia film. Przemilczę tytuł, pewnie sporo i tak wie, o jaki chodzi. Film jest dość kontrowersyjny i nie wierzę w wiele informacji, ale… Kiedy zaczęłam szukać pod kątem swoich problemów zdrowotnych – okazuje się, że sporo w nim prawdy.

Eliza poza tym zainspirowała mnie do częstszego gotowania. Dla mnie do tej pory fajniejsze było iść na łatwiznę. Frytki do piekarnika i byłam zadowolona ze śniadania, i tak codziennie. Teraz za taką monotonią nie przepadam. Jak oglądam nagrania, co Eliza gotuje – jest mi wstyd za swój nudny talerz. Dostaję pozytywnego kopa do działania i szukania przepisów.

share week

Jest rudo

Blog Natalii czytam już od kilku lat, ale jakoś wcześniej nie dałam się przekonać do fotograficznych eksperymentów. Dzięki jej InstaStory przestawiłam ustawienia w aparacie na manualne. A co najważniejsze, zaczęłam się nimi bawić.

Przeczytałam jeszcze raz wszystkie wpisy o fotografii na jej blogu. Obejrzałam filmiki i aparat nie ma ze mną lekko. Przy robieniu jednego zdjęcia potrafię spędzić godzinę, bawiąc się w przestawianie czułości, czasu naświetlania i przysłony. Kiedyś byłam specjalistką w fotomontażach, potem zaczęłam bawić się w mniej radykalne obrabianie zdjęć, a teraz chcę się nauczyć je robić. Pejzaże już wychodzą mi na profesjonalnym poziomie.

Dzięki Natalii zrozumiałam, że nie potrzebuję dodatkowej lampy, aby robić zdjęcia w pomieszczeniach. Przy statycznych kompozycjach wystarczy użyć okna i pobawić się w ustawieniach aparatu.

share week

Twoje DIY

Przyznam, że na trzecie miejsce była spora konkurencja. Lubię oglądać, co Kasia tworzy, lubię czytać, jak to zrobić.

Na mojej decyzji znowu zaważył całokształt i to, co Kasia pokazuje na InstaStory. Od początku podziwiam ją za wytrwałość w ćwiczeniach. Za to, że bez względu na humor potrafi się zmobilizować i ruszyć tyłek. Ja do jogi już miałam kilka podejść, ale dopiero Kasia mnie zmobilizowała do regularności. Wcześniej było z doskoku, teraz mi wstyd odpowiadać w jej ankietach, że nie ćwiczyłam.

Do tej pory uważałam, że spodnie „po domu” mi wystarczą. Parząc na Kasię, kupiłam legginsy i ćwiczenie stało się przyjemniejsze.

Wiem, że to trochę nudne, że wybrałam trzy dziewczyny, ale… Jak sami możecie przeczytać, faktycznie zmieniłam coś w życiu dzięki nim. Kiedy mam jakieś wątpliwości, zaglądam do nich.

Do formularza w Share Week można wpisać tylko 3 osoby i dlatego nie chcę wypisywać tutaj więcej. Oczywiście jest jeszcze kilka osób, które na mnie wpłynęły, ale już nie tak znacząco. Postanowiłam trochę ograniczyć blogowe lektury. Mam wrażenie, że za dużo treści zaczyna się powtarzać – organizacja czasu, przestrzeni, finanse i tym podobne – sporo porad, jak z gazety. I nie jest tak, że wszędzie mi to przeszkadza. Kiedy znajduję miejsce, gdzie jest miszmasz, ale wiem, co jest główną tematyką (jakiś wspólny pierwiastek) – zostaję na dłużej, znacznie dłużej.

Jestem ciekawa, jaki jest Wasz stosunek do blogów? Napiszcie, czy macie jakieś blogi, które najczęściej czytacie? Gdzie znajdujecie inspiracje? Do kogo wracacie po więcej tekstów? I wiadomo, że odpowiedzią na te pytania jest mój blog, ale chętnie poznam inne miejsca. A może dzięki Wam znajdę kogoś, kto na mnie wpłynie równie mocno co dziewczyny, które dzisiaj poleciłam.

Navigate