Starość czy doświadczenie

Dlaczego patrzeć na swoje życia dopiero w momencie, kiedy zmienia się pierwsza cyfra naszego wieku? A może warto trochę wcześniej zrobić sobie trochę refleksji. Spojrzeć na nasze dotychczasowe osiągnięcia. Spojrzeć na to, co wyszło i na to, co nie do końca potoczyło się po naszej myśli.

WYZNACZNIK DOŚWIADCZENIA

Pamiętam czasy straszenia, że po osiemnastce tyle się zmienia. Gorzej, po tej magicznej liczbie oczekuje się od nas zmian. Trzeba od razu być super dorosłym. Podejmować trudne i ważne decyzje. Kolejna granica to ćwierćwiecze. Najlepiej mieć skończone studia, w miarę bogate CV, upatrzoną pracę (jeszcze lepiej, piąć się już po szczeblach kariery w niej) i kogoś na serio, aby móc myśleć o założeniu rodziny.

Długo tak można wyliczać. Chociaż chyba najbardziej mityczna jest trzydziestka. Jak nie ma się wtedy pewnego statusu – małżeństwo, mieszkanie, praca, pierwsze dziecko – można usłyszeć wiele gorzkich słów.

PRZED TRZYDZIESTKĄ

Wierząc mitom, moje życie jeszcze się nie zaczęło, ale wydaje mi się, że już na wiele rzeczy jestem za stara. Przede wszystkim jestem za stara na pracę, której nie lubię. I tak do tego nawiązując, wiele rzeczy się tu pojawiało, które były dla innych, w pewnym sensie dla fejmu, ale nie mojego. Jestem już za stara (a może zbyt doświadczona), aby zmuszać się do robienia rzeczy, których nie lubię. W zasadzie jestem też za stara na to, aby się tłumaczyć, a jednak czuję potrzebę podzielenia się czymś.

CZAS ZACZĄĆ ŻYĆ TU I TERAZ

Do dzisiejszego wpisu skłonił mnie właśnie wątek pracy, której nie lubię. Trochę też porównywanie się do innych, ale po kolei. Wprowadzenie co chwilę zmian, innych tematów i tak dalej jest dobre. Dobrze szukać swojej drogi. Najgorzej, jednak kiedy człowiek coś sobie obieca, znajdzie swój kierunek i zaczyna go zmieniać, bo u innych trawa wydaje się bardziej zielona. Tak było ze mną. Kolejna nudna zmiana i co? Określiłam fajną ścieżkę, trzeba się w takim razie zacząć do odpowiednich (niby dla kogo takie były?) osób porównywać.

Tak, jak z wiekiem, wiele osób nam mówi, że młodością trzeba się cieszyć, bo to najpiękniejsze chwile. Tak i tu mówiłam sobie, że dopiero zaczynam, mogę bezkarnie szukać. Nie koniecznie! Poszukiwania mają masę zalet, ale pod warunkiem, że sami siebie nie okłamujemy. Że nie chcemy żyć życiem innych. Od dawna po głowie chodziły mi pewne pomysły, ale znowu zaczynałam patrzeć na innych i mówić sobie, że ja się za to nie powinnam zabierać. Bo co czytelnicy powiedzą? STOP!

(NIE)SPEŁNIONE MARZENIA

Jednak wraz z wydarzeniami na początku roku uświadomiłam sobie, że nie warto przejmować się opinią innych. Myślę o tym złym sensie, że boję się ruszyć tutaj jakiś temat. Strach przed tym, co pomyślicie kochani czytelnicy. Strach przed oceną. Strach przed przeczytaniem, że ja się nie znam na tym, o czym piszę, że nie mam w zasadzie prawa w tę tematykę brnąć. Mogę powiedzieć, że szukałam drogi, aby swoimi tekstami uszczęśliwić głównie innych. Pewnie okaże się, że jestem hipokrytką i z „nowościami” trafiam pod publikę, ale czuję te tematy. Obecne plany są mi niesamowicie bliskie. I w zasadzie nie bardzo mnie obchodzi, że dzisiejszy wpis może stać się strzałem w kolano. Nie ukrywam jednak, że w nadchodzącym czasie powstaną teksty, które będą przydatne i długo aktualne (takie powinny być, aby blog ciągle żył, prawda?) – wiele takich będzie, siłą rzeczy.

Nie chcę się za chwilę obudzić z przysłowiową ręką w nocniku, zdając sobie sprawę, że z powodu obaw przed opinią innych szukałam bezpiecznych tematów. Bezpiecznie jest odkładać rzeczy na później, ale to mało zgodne z moim słowem „drogowskazem” na ten rok.

Pisząc tutaj o celach na ten rok, też bałam się wyciągać to, co faktycznie zapisałam. Taki tajny notes z tekstami, za które lepiej się nie brać – bo może nie wypada.

A MOŻE JEDNAK WYPADA?

Na niektóre rzeczy nie będzie lepszego czasu. Po latach wycofywania się ze strachu, w momencie, kiedy nie wiem, co będzie za miesiąc, dwa – tajne notatki zostały przepisane do aktualnego plannera. I trochę jest to związane z tym, o czym pisałam przy Sylwestrowych dekoracjach.

Jak już wspominałam, pewnie będę po tych słowach z czasem musiała przeczytać wiele gorzkich słów. Ale wiecie co? Jestem już za stara na to, aby się tym przejmować.

Navigate