Małe co nieco stycznia 1/2018

Wraz z nowym rokiem naszła mnie refleksja związana z podsumowaniami miesiąca. Zaczynając pisać „na poważnie”, wiele czytałam tekstów typu, o czym pisać, jak często, że treści powinny być użyteczne nawet po latach i tym podobne.

Zdecydowałam, że szkoda byłoby zarzucać cykl, który dopiero raczkuje. Tak, chyba można nazwać to już cyklem. Fajnie porozmawiać z Wami tak na luzie. Pisanie podsumowań daje mi motywację do zauważania wyjątkowych chwil w miesiącu. Ile razy narzekałam, że mam nudne życie i nie mam co pokazywać? Zdecydowanie za dużo!

SYPIALNIA W KUCHNI

W styczniu przyjęłam sobie za punkt honoru nieupieczenie idealnego chleba bezglutenowego, a wykorzystanie zalegających mąk. Powstanie pysznego chleba jest tylko wypadkiem przy pracy.

Nie koniecznie ważne są użyte mąki. Potrzeba zastraszającej ilości drożdży – najlepiej pół opakowania. Spora ilość namoczonych płatków owsianych. Całość dopełnia odpowiednia ilość wody, której niestety nie da się określić. Moje kubki smakowe stwierdziły, że trochę rzadsza mieszanka daje smaczniejszy chleb.

styczeń 2018

Poza tym na blogu były też dwa przepisy na „placki” bez pieczenia. Bardzo Wam polecam piernik ze śliwkami. Szykuję jeszcze kilka przepisów, które są idealne dla jednej osoby na jeden posiłek. Po co czasami większe porcje?

STYCZNIOWE PLANOWANIE

Po zeszłorocznym październiku i listopadzie, które przyniosły mi – nazwijmy to roboczo – rozleniwienie wiedziałam, że coś w swoim podejściu do planowania muszę zmienić.

Pierwszą zmianą było wyznaczenie sobie wielu ambitnych celów na grudzień. Teoretycznie więcej czasu, sporo wolnego i jeszcze więcej rąk do pomocy. Grudzień stwierdził, że lepiej będzie mnie na jakiś czas z pracy wykluczyć. Pokazać mi, gdzie jest miejsce moich ambitnych planów. Było sporo spraw, które powodowało tylko większą frustrację i skreślanie planów z łezką w oku oraz niechęcią do siebie.

moje plany na 2018

Wpadła mi pod koniec grudnia w ręce pewna książka. Przeczytałam tylko pierwsze kilka stron i to głównie wytłuszczonym drukiem. Doszło jednak do mnie, jak ważne jest wyznaczanie sobie daty skończenia czegoś. Jeżeli mam zrobić coś dla kogoś, z automatu mam datę skończenia. A dla siebie? Niby mam np. zaplanowane posty na blog, ale kiedy je zrealizuję, nie jest już tak oczywiste.

Książka wpadła mi w ręce krótko przed świętami.

Pomyślałam, że w styczniu warto spróbować i dopisać sobie więcej dat zakończenia projektów. Okazuje się, że to działa na mnie lepiej, niż tylko określenie daty publikacji.

NOWY ROK – TE SAME MARZENIA

O podsumowaniu całego roku oraz planach już tutaj pisałam. Wydarzyło się jednak coś takiego, co pozwoliło mi faktycznie zacząć od nowa. Nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem tą samą osobą wraz z nadejściem nowego kalendarza. Zmieniły się trochę moje priorytety. Marzenia za to prawie wcale, doszło po prostu kilka nowych. Zupełnie nowy jest porządek w głowie.

styczeń 2018

W styczniu jeszcze szukałam drogi, jak sobie wyznaczać cele. A w zasadzie, jak je zapisać. Określiłam sobie obszary, na jakich chcę się skupić i w każdym z nich spisałam 4 cele na ten rok.

Głównym moim wyzwaniem jest zorganizowanie sobie czasu pracy. Mam taką dziwną przypadłość, że bez względu na to, o której wstanę, śniadanie jem o 10. Wyjątkiem są tylko dni, kiedy mam jakieś spotkanie, wyjazd. Czas na eksperymenty z nowym rytmem dnia. I nie mam tu na myśli zmuszania się do wcześniejszego jedzenia śniadania.

styczeń 2018

Mam przed sobą jeszcze kilka spokojnych miesięcy, które jako tako zaplanować mogę i dam radę z wyprzedzeniem. Potem życie może napisać zupełnie inny scenariusz, jak to było w 2017 roku. Mam nadzieję, że uda mi się poukładać rytm dnia i nie będę skreślała np. jednego wpisu (jak w tym tygodniu), bo – znów czas na roboczy tytuł – pokonało mnie lenistwo.

styczeń 2018

NA BLOGU

Na blogu nie pokazało się super dużo wpisów, aby było z czego przebierać do polecania. Podrzucę Wam jednak teksty, do których myślę, że warto zajrzeć!

  • Sylwestrowe dekoracje – pierwszy wpis nowego cyklu. Już w nim wspominałam, że żałuję nieposiadania zdjęć z miejsc, gdzie dekoracje zawisły. A jeżeli je mam, nie bardzo mogę je pokazać. Nie chcę pokazywać niczyjego domu.
  • Makowiec bez pieczenia – porcja idealna na raz dla jednej osoby.

styczeń 2018

Po wszystkich wzlotach i upadkach chcę w tym roku stworzyć sobie codzienność, od której nie będę chciała uciekać. I mimo że nie wszystko w niej cieszy, nie mogę dać się temu pokonać. Mam dużo motywacji do pracy, działania i rozpoczęcia nowej przygody.

Jak zaczął się Wasz styczeń? Macie plany, z czym chcecie się rozprawić w pierwszej kolejności? A może dopiero budzicie się do działania po leniwych dniach.

Navigate