Styl ubierania się, ma wpływ na nasze życie

To, w co się ubieramy może bardzo dużo o nas powiedzieć. Tak samo, jak wybierane przez nas kolory. Jak w tym odnaleźć własny styl? Jak stworzyć idealną garderobę?

Po ustabilizowaniu swojego zdrowia postanowiłam zrobić podejście do czyszczenia szafy. Mam już wyrobiony swój styl, ale potrzebuję jakiejś odmiany. Niestety, nie mogę o każdym z ubrań powiedzieć, że jest moim ulubionym. Mam w szafie sprawdzone połączenia, kilka zestawów. Nie zmienia to jednak faktu, że nie narzekam, że nie mam co na siebie włożyć.

Postanowiłam zacząć swoją przygodę od poznania przeciwnika. Nie jeden raz dość mocno się zdziwiłam co mam schowane głęboko w szafie. Niektórych rzeczy od dawna szukałam. Następnym krokiem było sprawdzenie finansów. Co z tego, że przeszukam Internet w poszukiwaniu inspiracji, jak będę mogła co najwyżej podobnych ubrań w lumpeksie szukać? Nie mam nic do nich, mam nawet kilka ubrań, ale potrzebuję czegoś nowego.

Moje podejście do stylu ubierania się

Lubię podążać za modą, ale nie robię tego ślepo. Wybiera tylko to, co czuję, że pasuje do mnie. Mogę sobie pozwolić na coś ekstrawaganckiego, byle było w granicach rozsądku cenowego. Kiedyś lubiłam wyróżniać się strojem, obecnie podchodzę do tego trochę inaczej. Nadal lubię mieć inne rzeczy niż inni, ale nie wybieram niczego szalonego. Bawię się też bardziej krojem niż kolorem. Bardzo podoba mi się połączenie eleganckiego stylu ze sportowym.

Bo w ubraniach trzeba czuć się dobrze

Coraz mocniej przekonuję się do klasyki, np. koszulowe bluzki. Kiedyś wybierałam bluzki głównie z długim rękawem, obecnie wolę te z rękawem 3/4.  Dorosłam do omijania zbyt opiętych ubrań. Nie mam nic do baleronu, ale nie chce być uważana za jego rodzinę. Poza tym przylegające ubrania trochę krępują ruchy i potrafią się ściągać, i zwijać ze względu na skład materiału.

Mam jedne wysłużone kolczyki, których i tak nie noszę na co dzień. Ze wszystkich zmian, ta jest zdecydowanie do poprawienia.

Ubrania a styl życia

Kiedyś wybierając ubrania. Kierowałam się bardziej tym, na jaką okazję kupuję dane ubranie. Obecnie preferuję uniwersalność. Lubię mieszankę eleganckiego stylu ze sportowym, z poważnymi imprezami nie mam problemu. Na co dzień taki styl też bardzo pasuje. Jednak np. dyskoteka, zupełnie nie moja bajka. Moje sukienki się nie nadają, raczej na imprezę typu wesele.

Po tych kilku przemyśleniach chyba jestem gotowa na szukanie inspiracji. Sporo ubrań odłożyłam do ewentualnego przerobienia. Może nie jestem mistrzynią igły i nitki, a maszyna do szycia to dla mnie czarna magia, ale tu obciąć, tam obciąć – to umiem.

Liczy się indywidualne podejście

Nie wyrzucanie tego, co nam nie pasuje, może być oznaką braku budżetu. Mimo chęci zmian, mam odłożone ubrania, które jeszcze wyglądają jak nowe. Nie mam na nową garderobę, więc trzeba bez szaleństwa wymieniać ubrania. Warto podzielić półki na to, co na pewno ze mną zostaje. Kolejna to ubrania, które mogą być, ale też i w koszu ładnie by się prezentowały. Trzecia to te, które tylko w koszu wyglądają, jak trzeba.

Przy takim podziale wiemy czego ile mamy i jaki ewentualnie potrzebujemy budżet. Czasami lepiej jest zaprzyjaźnić się z igłą i nitką. Można też jeszcze oddać, ale wtedy nie mamy prawa narzekać, że nie mamy w co się ubrać.

Mniej znaczy więcej

Widząc, ile mam ubrań i jakie czasami mają składy, wolę wyrobić w sobie nawyk zastanawiania się 3 razy przed zakupem. Koniec, że sroka musi mieć wszystko, co się świeci. Trzy bluzki, które podobają mi się przez rok tak samo, jest lepsze, niż 10, ale nawet połowy za rok już nie ubiorę.

A jak wyglądają Wsze szafy? Dobrane, dopracowane czy nie domykają się z nadmiaru?

Navigate