Wielkanocne tapety na telefon

Długo się oszukiwałam. Wiele razy próbowałam dorównać do innych, a w zasadzie być taka jak inni. Po kilku miesiącach prób, nieprzespanych nocach, źle rozegranych sprawach – nie szukam bardziej zielonej trawy.

BYĆ KIMŚ INNYM

Pamiętam te motyle w brzuchu z pierwszego stworzonego pudełka, które udostępniłam tutaj do ściągnięcia. Pierwsza praca dla tak szerokiego grona odbiorców.

Kolejną próbą był powrót do korzeni. Dwie tapety, bardzo wiosenne w wersji na telefon i pulpit. To był pierwszy moment, kiedy pomyślałam, że zrobiłam coś nieprofesjonalnie. Że ja nie powinnam odstawać, bo tego nikt nie kupi.

Od tamtego czasu uważałam, że tylko wektory to ta słuszna droga. Popełniłam wiele błędów. Zupełnie niepotrzebnie wielu osobom nadepnęłam na odcisk.

ZŁE WZORCE DO NAŚLADOWANIA

Na kartce wypisałam sobie, kto jest dla mnie wzorem w pewnych dziedzinach i zaczęłam działać w podobnym kierunku. Pewne rzeczy się sprawdziły i tak zostaną, ale wiele było niepotrzebnymi łzami. Wraz z upływem czasu przyszło zniechęcenie do tworzenia i umniejszanie swoim umiejętnościom.

Po momencie wtop i zniechęcenia się do tworzenia, usiadłam, aby przemyśleć jeszcze raz, kto mnie inspiruje. Nie obyło się bez kolejnych potknięć, ale tym razem nie trwałam długo w błędnych przekonaniach.

WIARA WE WŁASNE UMIEJĘTNOŚCI

Bo nigdy nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wraz z nadejściem lutego usiadłam do planowania „na nowo”. Miałam na tablicy nie tylko wypisane osoby, które mnie inspirują. Na tablicy znalazły się też bardziej konkretne rzeczy z nimi związane. Nie jak było poprzednio – tworzą swoje prace w wektorach.

Kiedy publikowałam na blogu pierwszy tutorial, miałam stan przed zawałowy. Bałam się, że zacznę czytać, że się nie znam – przecież publikowałam na blogu co innego. Poza tym piszę o kredkach, a tu nagle ujawnienie większej miłości do programu graficznego.

Przy drugim tutorialu bałam się tylko trochę mniej. Miałam jednak już inne oczekiwania. Bańka mydlana w pewnym momencie pękła. Odsłoniły się dzięki temu znak, który powiedział, że ta ścieżka jest dobra, ale nie mam się zapędzać. Mało kto lubi nierówną drogę i chodzenie po kolana w błocie.

WIELKANOCNE TAPETY NA TELEFON

Wreszcie, po długim boju stoczonym z własnymi myślami, przestałam sobie powtarzać, że tylko wektory zapewnią mi statut profesjonalisty i będę mogła mówić o sobie grafik.

Pierwszymi tapetami, które pokazały się tu w rastrach były już wcześniej wspomniane kwiaty. Potem pokazały się tropikalne liście – pierwsze malowanie po długim czasie. Po wielu wylanych łzach wiem, że wektory są do pudełek w moim przypadku, a reszta to kochane rastry.

Wielkanocne tapety

Aparat trochę przekłamał kolory.

PO CO TEN WSTĘP

Dla mnie szykuje się ogromna zmiana. Dawno już nie czułam, a może jeszcze wcale, takiej pewności, że wreszcie jestem na dobrej drodze.

Wektory usuwają się w cień, do tych tematów, w których absolutnie muszą być używane. Ponad 10 lat temu zakochałam się w rastrach i tę miłość chcę pielęgnować, pracować nad nią. Nie wiem, czemu wmówiłam sobie, że bez wektorów jestem mniej wartościowa. Teraz nawet chcę dogadać się z GIMP-em – specjalnie dla tutoriali.

Można powiedzieć, że znalazłam tę mityczną niszę, o której tyle się mówi. Jeśli macie dla mnie jakieś sugestie – pomysły na tapety, efekty, które chcecie osiągnąć na zdjęciach i tym podobne, to jest dobry moment, żeby dać mi znać.

Navigate