Małe co nieco września

wrzesien 2017

Wrzesień był dla mnie dziwnym miesiącem. Z jednej strony udało mi się zrealizować rozpisane cele, a z drugiej, wcale tego nie czuję. Mam raczej poczucie jakby mi uciekł, a ja nic nie zrobiłam.

Zakupy

Po pierwsze wrześniowe zakupy są znowu kosmetyczne. Mam spory problem z naczynkami na udach i pomyślałam, że fajnie będzie przetestować krem Redblocker. Gdzieś od połowy września zaczęłam go też stosować na twarz zamiennie z jajecznym, o którym pisałam w lipcu. Krem Redblocker faktycznie obkurcza naczynka. Natychmiastowy efekt widać, kiedy posmaruje się obite miejsce, aby nie mieć siniaka. Testowałam na rodzinie i nawet nie zauważali, że nie mają siniaków. Tak musi być, że go nie ma. Poza tym krem jest silnie nawilżający. Jest bardzo lekki. Nie jest lepki.

wrzesien 2017

Drugim zakupem jest książka Ewy – Red Lipstick Monster. Nie mam jej za długo, ale nawet za miesiąc ciężko będzie mi się wypowiedzieć o jej merytorycznej stronie. Ona jest tak pięknie wydana, że nie umiem skupić się na treści. Cały czas ją wertuję, oglądając grafiki i zdjęcia. Nie ukrywam, jestem zauroczona. Do treści myślę, że kiedyś dojdę, ale najpierw oprawa graficzna. W życiu trzeba mieć jakieś priorytety.

wrzesien 2017

Nauka

Publikując jesienną tapetę na telefon, pisałam o mojej walce z ręką. Mam naprawdę wrażenie, jakbym uczyła się wszystkiego od nowa. Dopiero uświadomiłam sobie, ile rzeczy zapomniałam od grudnia zeszłego roku. Nie wiem też, czemu tak narzekałam na grafikę wektorową. Przecież ona wcale taka płaska być nie musi. Problemy zdrowotne odbiły się na moim logicznym myśleniu.

wrzesien 2017

Wycieczki

Pewne osoby pokrzyżowały plany na wrzesień. Pewne plany zostały przeniesione na październik, ciekawe czy dojdą do skutku. Zostały mi tylko próby szukania pierwszych oznak jesieni w lesie niedaleko mojego domu. Znalazłam tego niewiele, a szukałam pod koniec września. Udało się znaleźć tylko pozostałości po sierpniowej nawałnicy.

wrzesien 2017

wrzesien 2017

wrzesien 2017

Z typowych oznak jesieni znalazłam jarzębinę i jeżyny. Na tej „głównej”, często uczęszczanej ścieżce już wiele jeżyn nie zostało. Przy zbieraniu wraz z mamą zmówiłyśmy się, czy nie ma ich więcej w innym miejscu. Chyba będzie trzeba się po niedzieli na kolejny spacer wybrać.

wrzesien 2017

wrzesien 2017

Wypad na grzyby w zasadzie powinnam już do października zaliczyć, udało się znaleźć czas dopiero pierwszego na wycieczkę do lasu. Udało mi się znaleźć same niejadalne grzyby. Inni z wyprawy kurki przywieżli, więc chodziłam złymi ścieżkami.

wrzesien 2017

wrzesien 2017

wrzesien 2017

Bullet journal

Nie wiem, czemu próbowałam na ten temat tworzyć osoby post ostatnio. Lubię planowanie, bez niego bym zginęła, ale taki osobny wpis z chwaleniem się rysunkami byłby pisany na siłę.

Chwalenie zaczynam od zbędnej strony tytułowej. Fajnie to wygląda i sprawia mi dużo zabawy ozdabianie jej, ale… Przecież i tak jej potem nie oglądam. W sumie mój błąd, ale nie zaznaczam jakoś specjalnie, aby łatwiej znaleźć dany miesiąc. To, co jest absolutnie konieczne – klasyczny kalendarz. Chęć ozdabiania przegrała z funkcjonalnością. Miejsce na rysunki oczywiście jest, ale już nie w przewadze.

wrzesien 2017

Osobny kalendarz do bloga też już zagościł u mnie na stałe. Obok mam kolejną zbędną stronę, czyli miejsce na cele i projekty. W przyszłości wolę poświęcać stronę na notatki i wprowadzić jakiś system kolorów do odróżnienia celu itd. Nie zawsze umiem dodać działanie do odpowiedniej kategorii od razu. W listopadzie zacznę wykorzystywać więcej kolorów.

wrzesien 2017

Kolejna zbędna rzecz to nastrój. Fajnie patrzy się na wykres z całego miesiąca, ale nie fajnie się go uzupełnia. Myślę, że daję sobie ostatnią szansę na spisywanie nastroju. U mnie nastrój waha się między; dobrze, tak sobie i źle. Są wieczory, kiedy mogę powiedzieć, jaki będzie mój nastrój dnia następnego. Co zostaje to „nawyki”. Chociaż ja nie lubię mówić o budowaniu nawyków. Dla mnie są to raczej zadania, które chcę jak najczęściej wykonywać i przed sobą się z nich rozliczać.

wrzesien 2017

Układ tygodnia jest nudy i dość klasyczny, nie ma czym się chwalić. Potrzebuję sporo miejsca, a rysunki są zbędne. Ewentualnie pojawia się pomarańczowy kolor. Tak dla ożywienia nudy.

A jak Wam minął wrzesień?

  • Fajny miesiąc! :) Mój wrzesień był intensywny, a październik zapowiada się podobnie! :)

  • Dla mnie wrzesień był kolejnym miesiącem, który minął nie wiadomo kiedy, ale przynajmniej pozostawił po sobie świetne wspomnienia :)

    • Czasami ten czas tak ucieka, ale ważne, że wrzesień zostawił po sobie dobre wspomnienia. :)

  • U mnie wrzesień był częściowo pracowity, a częściowo bardzo luźny i przyjemny – bo w końcu wybrałam się na urlop ;)

  • Cieszę się bardzo, że wrzesień się wreszcie skończył. Nie był to dla mnie dobry miesiąc głównie z powodu tzw. problemów rodzinnych. Mam nadzieję, że październik i kolejne miesiące będą lepsze niż nie tylko wrzesień, ale cały ostatni rok.

  • Trzymam kciuki za Red Blockera, żeby okazał się skuteczny. Mam nadzieję, że problemy z ręką też miną :) Mi wrzesień minął nie wiem kiedy. Zdecydowanie czas za szybko mija

  • Nam udało się wybrać na grzyby parę razy i trochę ich nazbierać :) za to z celami na wrzesień mi nie wyszło do końca :)

  • mi wrzesień zleciał bardzo szybko, brzydka pogoda, choroby, nic ciekawego:(

  • Nie chcesz się chwalić rysunkami, a pomyśl, że niektórzy (np. ja!) w życiu nie potrafiliby czegoś tak pięknego stworzyć. Tak więc chwalenie się uważam za jak najbardziej wskazane :)