Moja kolekcja aparatów, dlaczego znowu wybrałam lustrzankę

Trochę ku przestrodze sobie pomyślałam, że napiszę o swojej historii z aparatem, bo… Niewykorzystane szanse bardzo się mszczą, ale od początku. Dawno, dawno temu nie miałam głowy do nauki fotografii, a w szczególności poznania, jak ustawiać aparat do danego typu zdjęć. Potem zabrakło mi cierpliwości, aby małymi krokami niwelować, przepaść wiekową. Z czasem zapomniałam o aparacie, a jak znowu chciałam się z nim zaprzyjaźnić, już nie miałam szansy skorzystać z wiedzy starszych. Obecnie moje podejście bardzo uległo zmianie, a ja bawię się na własną rękę.

Bo ja zaczynałam od analogowego profesjonalnego aparatu z wymiennymi obiektywami.

Początki… Zorka 4

Aparat należał do mojego dziadka i bardzo żałuję, że w młodości nie zainteresowałam się nauką jego obsługi. Zdjęcia robiłam bardziej w stylu obecnych ustawień automatycznych w aparatach. Teraz obiektyw nazywa się kitowy, tedy był on po prostu uniwersalny. Przysłona czy czas naświetlania też były ustawiane na jak najbardziej uniwersalne. Wtedy te ustawienia też zależały od kliszy, ale i przy jej zakupie uniwersalność brała górę.

wybieranie aparatu

Mój dziadek miał też cały sprzęt do wywoływania zdjęć. Niestety, tego nie udało mi się zdobyć – pewne przeciwności losu. Pamiętam jednak jeszcze zasłonięte okna, półmrok i zabawę w przekładanie zdjęcia do odpowiednich pojemników. Już wtedy, można było wprowadzać drobne poprawki na zdjęciach, o kolorowaniu już nie wspomnę. Fajnie patrzy się na stare, czarno białe zdjęcie z pokolorowanym ubraniem. Miało to swój klimat. Oczywiście ta ciemna była też wyposażona w powiększalnik. Zdjęcia można było kadrować.

wybieranie aparatu

Nie amatorski aparat ma też sprzęt do pomiaru światła. Czasami się nim bawię i przyznaję, lepiej dobiera przysłonę i czas naświetlania od amatorskiej lustrzanki. Biorąc czasami do ręki stary aparat, widzę przepaść w wizjerach. Nie wiem, jak profesjonalne lustrzanki, ale amatorskie mają je kiepskie, chociaż…

Odsłona druga… Canon EOS 350D

Kidy człowiek myślał, że zmądrzał, nabrał ochoty na pierwszy, cyfrowy aparat. Pamiętam, to było jakoś przed wakacjami, że miałam podczas nich zarobić sobie na sprzęt. W międzyczasie wpadł mi jakiś fotograficzny konkurs. Bez większego przekonania wysłałam zdjęcie. Liczyłam, że może coś mi się trafi w nagrodę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy doszło do mnie, że zajęłam pierwsze miejsce i lada dzień będę miała w rękach nie kompakt a lustrzankę.

wybieranie aparatu

Mając w ręku aparat, zabrakło mi wytrwałości w przeskakiwaniu epok. Nie udało mi się zdobyć żadnej wiedzy od dziadka przez własną głupotę. Z czasem zaczęłam z trybu automatycznego, przechodzi w półautomatyczny. Nie miałam jednak cierpliwości na ustawienia manualne. Brakowało mi też wiedzy.

W pewnym momencie aparat przestał robić zdjęcia. Znaczy, robił, ale tylko uruchomiony na ustawieniach manualnych. Aparat oddałam do naprawy. Po kilku miesiącach do mnie wrócił, ale nie był już tym samym sprzętem. Oczywiście robiłam sporo zdjęć, np. pierwsze fryzury, ale… Czym dalej to szło, bardziej uświadamiałam sobie, że bez wydatków się nie obędzie.

Pożyczony sprzęt… Nikon D5000

Nerwy na mój aparat sięgnęły szczytu, więc postanowiłam pożyczyć aparat od cioci, zanim kupię nowy. Wolałam trochę opóźnić decyzję i zastanowić się, czego potrzebuję. Poza tym pomiędzy moją a jej lustrzanką to spora technologiczna przepaść.

Pierwsze co mnie zauroczyło to stabilizacja obrazu. Kiedy tego nie było w aparatach. Podobno pierwsze lustrzanki miały, jak najwierniej przypominać profesjonalne aparaty analogowe. Zaczęłam też odkrywać pogląd na żywo tego, co fotografuję. Wizjer zupełnie nie oddawał rzeczywistości. Potem nawet ciężko było zdjęcie wykadrować.

W międzyczasie szukałam aparatu dla siebie. Po ustaleniu budżetu przyszła pora na szukanie i czytanie opinii. Pierwszy wniosek – nie potrzebuję amatorskiej lustrzanki, lepiej kupić kompakt. Budżet jednak nie za bardzo pozwolił na sprostanie moich oczekiwań. Okazało się, że lustrzanki są tańsze i w sporym stopniu zaspokajają moje potrzeby. Tak więc kupiłam lustrzankę, której nie wstydzę się używać bardziej jako kompaktowego aparatu. Jeden plus – mam możliwość nauki na manualnych ustawieniach.

Obecny aparat… Canon EOS 1300D

Ze względu na cenę, mój wybór padł na amatorską lustrzankę. Mój telefon robi przyzwoite zdjęcia, więc kompaktowy aparat – do posiadania zawsze przy sobie – mam. Mogłam postawić na coś większego, co polubi mój portfel. Z tego też względu wybór padł na Canona. Przy wyborze firmy zwyciężyła cena, chociaż… W amatorskich lustrzankach nie ma aż takiej różnicy w jakości. Owszem jest, ale to nie odbija się na zdjęciach.

wybieranie aparatu

Wizjer w tym aparacie przemilczę. Przyda się w bardzo słoneczne dni i dlatego musiałam zrezygnować z tańszego kompaktu… Zdjęcia robię głównie na podglądzie na żywo i widzę ogromną różnicę. Późniejsze kadrowanie jest tylko drobną kosmetyką. Widzę też ogromną różnicę w kolorach zdjęć względem poprzednich lustrzanek. Między każdą z lustrzanek jest kilka lat różnicy, a to bardzo dużo przy elektronice.

Ten aparat ma jeden, chyba największy, plus. Firma poszła po rozum do głowy i nie ma w aparacie karty CF. Wyjmuję kartę, idę do laptopa i mam w nim czytnik. Poprzednio musiałam go albo kupić, albo podłączyć aparat do laptopa przez kabel. Teraz robię zdjęcie, nawet kiedy potrzebuję jedno, a tak…

wybieranie aparatu

W obecnej historii fotograficznej marzy mi się, zakup obiektywu. Mam ten nazywany kitowym i miło byłoby mieć coś lepszego. Nie narzekam jednak. Obecnie mi wystarcza, a przy podglądzie na żywo nawet nie widzę tylu minusów.

Navigate