Tworzenie swojego wymarzonego miejsca w sieci

Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo stresujące. Narzuciłam sobie tempo, które przyniosło zmęczenie i zniechęcenie. Przytłoczona sytuacją podjęłam decyzję o przeprowadzce – nie ukrywam, jedno z bardziej stresujących przeżyć. Teraz wiem, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć w tamtej sytuacji. Budzę się co prawda przytłoczona ogromem czekającej na mnie pracy, ale… Nie czuję zmarnowanego czasu kiedy  staję przed oknem z kubkiem herbaty i oglądam budzące się miasto. I mimo przerażona sytuacją, postanowiłam postawić przed sobą kilka dodatkowych wyzwań.

Światło dnia obnaża niedoskonałości każdego planu

Przespałam wiosnę, przespałam początek lata, nie zaspałam wraz z początkiem wakacji. Przytłoczona bezowocną pracą, przy świetle dnia, a w zasadzie jego temperaturach zaczęłam klikać na „usuń”. Zaczęłam od zmiany nazwy. Po co tracić już zebranych obserwatorów? Jeden dzień, drugi – światło pokazało, że nie tędy droga. Nacisnęłam definitywnie „usuń” i tak powstał nowy Facebook. Chciałam przez chwilę reanimować Twittera, ale teraz wiem, że dobrze zrobiłam, zakładając nowe konto. Światło dzienne pozwoliło mi tylko zachować Instagram. Do niego od dłuższego czasu podchodziłam inaczej. Pewnie z historii zniknie kilka, kilkanaście zdjęć, ale to mało ważne skoro znalazłam swoją drogę.

Reorganizacja

Odkąd pamiętam, najlepiej pracowało mi się wieczorem. W ostatnich tygodniach zaczęłam zauważać, że nie tędy droga. Mam luźne poranki, do południa wręcz się lenię, a kiedy czas na relaks ja pracuję. Gdybym miała odpowiednie oświetlenie pewnie i zdjęcia robiłabym po nocach. I nie, nie znajduję tutaj usprawiedliwienia, że jestem typową sową.

Wraz z przeprowadzką, postanowiłam przeorganizować swój dzień. Coraz częściej z rana siadam do pisania postów lub robienie korekty – bez tego archiwum nie ujrzy światła dziennego. Zdjęcia były i są dla mnie naturalne w porannym planie dnia, ale… Czasami przekładam je na wieczór ze względu na światło.  Moja miłość do chmur się nie liczy – tutaj pora dnia wyznacza się naturalnie.

Małe kroki, duży sukces

W codziennej pogoni zgubiłam gdzieś chwilę dla siebie. Nawet projekty tworzone na stary blog stały się przymusem, zamiast przyjemnością. Fakt, że się pogubiłam, był jednym z powodów przeprowadzki.

Wbrew narzuconemu sobie trendowi postanowiłam, że zacznę spędzać weekendy nie na pracy a nauce. Kiedyś już zabierałam się za naukę mp. marketingu, ale było to od tzw. dupy strony. W podobny sposób podchodziłam zawsze do nauki języków. Gdybym żałowała wydanych pieniędzy na szkolenia i poświęconego czasu nadal tkwiłabym na starym blogu i narzekała. Wszystko zmienia się od punktu siedzenie, a on zmienia się dzięki poszerzaniu horyzontów.

Codzienna rutyna

Patrząc na pielęgnację, żaden rytuał nie zagościł u mnie na długo. Wbrew pozorom, podobnie jest z pracą. Nie zawalam żadnych terminów, zawsze oddaję na czas projekt itp., ale… Brakuje mi rytuału, o jakim pisałam przy reorganizacji. Patrząc na moje poprzednie blogowanie, skutkowało to nieregularnością i ciągłym karaniem siebie, że akurat w tej dziedzinie zawaliłam termin. Ciężko dotrzymuje się tych, które wyznaczamy sobie sami, a nie ktoś inny.

Postanowiłam nauczyć się patrzeć inaczej na kalendarz i sprawy związane właśnie z organizacją. Jeszcze nie zdradzę Wam rutyny (brzmi to bardziej niż głupio, ale nie znajduję lepszego określenia) związanej z blogiem. Niech wyjdzie to w praniu. Wprawką do tej codzienności jest dla mnie korekta starych wpisów. Nawet nie przyznam się publicznie, ile z powodu mojego wydumanego perfekcjonizmu nie ujrzało światła dziennego. Z czasem zobaczycie odsłaniane karty w archiwum. Dużo też szykuje się bieżących spraw.

  • Zmiany zawsze wychodzą na dobre! :)
    Ale zmiana bloga czy też miejsca zamieszkania?
    ps.Sowa pozdrawia :)

    • Jola

      Zmiana miejsca zamieszkania musi, niestety, jeszcze trochę poczekać. Na razie musi wystarczyć wyjazd w rodzinne strony.

      • No dobre i to :).
        A nowe mieszanie docelowo w jakim mieście?

        • Jola

          Za wcześnie na chwalenie się, za dużo niewiadomych.

          • daj znać jak już bedzie ciut pewniejsze :)

  • • MonotematycznaOna •

    Każda zmiana jest dobra. Choć początkowo się jej obawiamy i jest więcej przeciw niż za to jednak z perspektywy czasu dochodzimy do wniosku, że jest dobrze. :) Powodzenia we wszystkich planach. :)
    PS. Bardzo podoba mi się nowa nazwa ;)

    • Jola

      Względem nazwy bardzo się cieszę, rodziła się w bólach. Uparłam się, że ma mieć związek z imieniem, nie tak jak wcześniej. :)

  • Czemu usunęłaś face? Ja mam za to na odwrót – wieczór to czas kiedy już nie potrafię się skupić, a codziennie rano budzę się spragniona pracy ;)

    • Otworzyłam nowy pod obecną nazwą. Usunięty będzie dopiero dzisiaj lub jutro. Przez te 14 dni informowałam kilka razy o przenosinach.

  • Dagmara Piekutowska

    Powodzenia! Trzymam kciuki za wdrażanie nowych zmian i życzę przede wszystkim nie gasnącej motywacji :) Rób to, co sprawia Tobie radość. Publikuj rzeczy, na które masz ochotę. Nic nie zastąpi autentyczności :)

  • Wypracowanie sobie rutyny jest moim zdaniem bardzo pomocne przy wszystkich działaniach. Nie wiem jak to jest być „sową”, mój dzień odkąd pamiętam zaczynał i zaczyna się ok. 5 rano. Od rana też najlepiej mi się pracuje. Wieczorem robię się rozlazła, dlatego tę część dnia przeznaczam na wypoczynek. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Navigate