Czasami warto nazwać lenistwo odpuszczaniem
Brązowy sweter zrobiony na szydełku
Skróty klawiszowe Lightroom

Czasami warto nazwać lenistwo odpuszczaniem

W swojej podróży jednego dnia zawinęłam do portu „odpuść sobie”. Zachęcona pięknymi obietnicami, zostałam na dłużej. Na zdecydowanie za długo. Wbrew temu, co inni czasami mi zarzucają, nie jestem tak zero jedynkową osobą. Po kolei, czemu ja tu zostałam na dłużnej. Faktycznie zaczęłam widzieć, że odpuszczanie sobie ma sens. W końcu do takiej życiowej postawy nakłaniali bardziej doświadczeni. Jaka ja byłam wtedy głupia, że dałam się namówić na taką zero jedynkową postawę. Takie zewsząd płynęły przesłania. Teraz wiem, że nie zawsze tak było, ale trzeba było czytać między wierszami, a nie tędy droga (na domysłach niczego się nie zbuduje). Kiedy zrozumiałam, że coś tutaj nie gra – już dawno tak szybko z żadnego portu nie odpływałam. Perfekcjonizm nie jest taki zły, jak go malują Pewnie wiele osób mi zarzuci, że w porcie „odpuść sobie” na uliczce z perfekcjonizmem źle to pojmuję, ale… Z jednej strony widzimy banery, że mamy robić…

Navigate