Linkowanie, czyli my kierujemy do innych, inni kierują do nas. Dobrze opracowana strategia, daje duże zyski. Źle przeprowadzona, może na zawsze przekreślić stronę z wyników wyszukiwania.

Z tym linkowaniem mamy dwie ścieżki, określę to tak roboczo na potrzeby dzisiejszego wpisu. Jedna droga to kwestie linków w firmach, które pozycjonowaniem się zajmują. Druga droga to głównie blogi, czyli osoby, które nie podchodzą do linkowania jako sposobu na szybkie wybicie się w rankingach. Firmy mają dość specyficzny sposób pozyskiwania linków i nienaturalny z pozycji czytelnika. Co ważne, my takich linków nie zobaczymy, nawet będąc klientami.

Linkowanie z pozycji firmy

Na tej drodze linkowanie wymaga dużej wiedzy, doświadczenia i wyczucia oraz dyskrecji. Bazy nie buduje się w jeden dzień, więc konkurencja może chcieć ją przejąć. A gdyby dowiedział się o niej klient? Pewnie wolałby sam zająć się linkowaniem, zamiast za to płacić.

  • Jeżeli firma stawia na blogerów, tego zaplecza stron do linkowania nie buduje się wcale tak trudno. Teraz to trochę wtykania kija w mrowisko, ale jest spora grupa, która cieszy się za np. 50 zł za link, gdzie wpis musi mieć tylko jakiś, powiedzmy akapit nawiązujący do linku. Kilka lat temu sama dałam się na to skusić.
  • Firmy wykorzystują narzędzie typu Majestic, które pozwala na podejrzenie zaplecza z linkami. Oczywiście są stosowane przez firmy zabezpieczenia, aby tych linków odkryć się nie dało w żaden sposób.
  • Gdyby nie te praktyki, wyszukiwarki pewnie nie walczyłyby aż tak z linkowaniem. Jeżeli zapleczem firmy są blogi, przewagą jest w miarę naturalne dodawanie linków. Zazwyczaj nie jest tak, że każdy wpis ma sponsorowany link, więc jest to nawet dla czytelnika naturalne. Problem tylko w tym, że my nie wiemy, jakie inne metody stosuje dana firma. Jeżeli roboty odkryją, jak działa linkowanie i będzie tam coś, co uznają za podejrzane – to koniec. Pogrzebana jest strona klienta, która miała wzbić się na szczyt wyszukiwania oraz strony, które do niej linkują. Blog nie powinien za bardzo ucierpieć, ale wyszukiwarki na pewno wyciągną konsekwencje za link do danej strony.
  • Znając zaplecze firmy, służące do linkowania można popełnić „uprzejmie donoszę” i wyszukiwarki sprzątną nam konkurencję z rynku.
  • Roboty wyszukiwarek mają swoje zasady, które linki biorą pod uwagę, a które nie przy ustalaniu pozycji. Określone mają, po jakimś czasie od dodania link zostanie uwzględniony. Wiadomo, firma na te kwestie zwraca uwagę, w końcu za coś się jej płaci. Firmy przeglądają linki po swojej stronie i oceniają ich skuteczność. Link z jakiegoś bloga nie przynosi spodziewanych zysków, a jego strata nawet nie będzie zauważona. Co wtedy? Możemy zostać na stronie z linkiem prowadzącym donikąd, za co wyszukiwarki dadzą ujemne punkty.

Linkowanie z pozycji bloggera

Sporo informacji wplątałam już powyżej, bo jak wspomniałam, obie drogi się łączą.

Niekoniecznie wpis ma wiązać się z tematem linku. Często wystarczy jedno lub dwa zdania. Najważniejsze jest, aby link był opisany danymi słowami kluczowymi. Mamy na przykład użyć słów „idealny miód do piernika” i po kliknięciu, ma przenosić do danej strony czy podstrony. Oczywiście ta fraza nie może być odmieniania przez przypadki. Pół biedy, jak ma pojawić się tylko raz. Przy 2 – 3 razach trzeba się nieźle nagłowić, jak napisać tekst, aby nadal brzmiał naturalnie i zawierał lin pod daną frazą.

Kilka lat temu sama dałam się wrobić na współpracę tego typu. Perypetie były różne, a ceny znacząco się zmniejszały. Przez przypadek dowiedziałam się, że sporo z linków, które prowadziły, z mojej strony nie działały. Nie dość, że przestałam na tym zarabiać, to jeszcze miałam dużo bezwartościowych linków na stronie, co nie pozwalało mi się wybić w wynikach wyszukiwania.

W tym roku też już dostawałam maile o tak dziwnej współpracy, z tym że bezpośrednio od firm. Ja już na to nie pójdę. Nie krytykuję jednak osób, które się na to godzą. Ich wolny wybór.

Jeżeli dodajemy linki z własnej woli do wpisu, one nam się przysłużą. Na przykład podlinkowane 3 strony, prowadzące do danych produktów – to jest uzasadnione. Czytelnik z tego korzysta, więc nie ma podstaw do karania. Zawsze można też powiedzieć robotom, że mają zignorować ten link. Podobnie jest z linkowaniem do innych blogów, artykułów. Link jest uzasadniony, a co najważniejsze – przydatny dla czytelników. Wyszukiwarki nie będą karać.

Trochę inaczej jest, kiedy mamy powiedzmy 10 linków, bo to propozycje zakupowe. Wtedy lepiej dać robotom wyszukiwarek jasny sygnał, że mają link zignorować. I nie chodzi o to, że są nieprzydatny. To jest po prostu sporo, powiedzmy, monotematycznych linków, co może być przez roboty źle postrzegane.