Obranianie zdjęć kwiatów, od tego zaczynałam swoją naukę

Pamiętam ten pierwszy zachwyt po otrzymaniu aparatu. Z początku robiłam zdjęcia, dosłownie wszystkiemu, co nawinęło mi się pod obiektyw. Na ustawieniach automatycznych, ale ważne, że pstrykam.

Potem zaczęłam szukać konkretnych tematów – padło na kwiaty. Modelki nie marudzą, teoretycznie zawsze ładnie wychodzą na zdjęciach. Nic tylko tworzyć galerię, ale… To już były czasy, kiedy całkiem dobrze znałam Photoshopa. Patrząc zazdrośnie na zdjęcia w gazetach przyrodniczych, zaczęłam bawić się w obróbkę zdjęć.

Po kilku, a nawet kilkunastu godzinach efekt nie był nawet zadowalający. Porównując cyfrowe zdjęcia do analogowych, szukałam, w czym tkwi problem. Zaczęłam od obwiniania obiektywu. Bo to ten standardowy, ten najgorszy. Do aparatu analogowego mam 3 różne obiektywy – bez porównania. Nie miałam wtedy pieniędzy na nowy obiektyw, więc poszłam zasadą, że złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy. Jedna, druga książka wraz z wiedzą z Internetu dały rozwiązanie – rób zdjęcia w formacie RAW. Zapomniałam tylko wtedy poszukać, co z tym dalej zrobić.

Jeszcze przez wiele lat się męczyłam, wkurzałam, że efekty z obróbki to nie to, co chcę osiągnąć. Ten brak detali na zdjęciach był frustrujący. Zbyt mała ilość kolorów nie pozwalała na kontrolowanie ich w 100%. Przy fotomontażach z plików JPEG tylko można wyciągnąć, a tutaj?

Czas było wygonić lenia i poszukać program, w którym można obrabiać format RAW. Zakochana w Photoshopie wybrałam program Lightroom – wierna firmie. Pierwsze uruchomienie, pierwsze wgrane zdjęcie i zabawa suwakami z prawej strony. Co prawda nazwy obce, ale kto mi zabroni tam grzebać? Na pierwszą przeróbkę wybrałam chyba zdjęcie zachodu słońca i po jakiejś godzinie zabawy przez tydzień zbierałam szczękę z podłogi. Nie wiedziałam, czemu żyłam tyle lat w błogiej nieświadomości, że taki program istnieje.

Zaczynałam swoją przygodę z cyfrową fotografią od zdjęć kwiatów, teraz nie wypada ich nie umieścić na początku przy tematach o obrabianiu zdjęć.

Światło

Obrabianie zdjęć pokazało mi, kiedy na światło trzeba wręcz narzekać, a kiedy dziękować, że go nie ma. Pod jakim kątem ustawić siebie aparat względem fotografowanego obiektu przy konkretnym słońcu. Kiedy lepiej odpuścić sobie robienie zdjęć.

Z tym że znając teorię, nie zawsze łatwo zastosować ją w praktyce. Mnie zdecydowanie gubi pośpiech. Pisałam jakiś czas temu o błędach przy robieniu zdjęć. Nadal zdarza mi się ustawiać ostrość na jaśniejszych punktach, gubiąc przy tym detale w cieniu. Bo szybko. Bo łatwiej. Bo ktoś już czeka.

Fotografowanie kwiatów to moja odskocznia od innych zdjęć. Jeżeli tylko mam okazję, staram się je fotografować w pochmurne dni. Co prawda zdjęcia mogą wydać się z początku płaskie, ale  można więcej czarować przy obróbce.

Jeżeli jednak nie jest mi dane robić zdjęć kwiatów w pochmurny dzień (czy chociaż moment w ciągu dnia) wybieram pełne słońce. Zdjęcia między godziną 11 a 15, najlepiej słońce za mną wręcz prześwietlające fotografowany obiekt. Późniejsza obróbka też jest przyjemnością.

obranianie zdjęć kwiatów: światło

Z poziomu oczu

Kwiaty są na tyle wdzięcznym obiektem, że w końcu nie muszę narzekać na zbyt niski wzrost. Tak rozmyślanie, czy wystarczy tylko podnieść ręce z aparatem. A może powinnam jednak poszukać coś, na czym mogę stanąć. A najlepiej to chodzi z taką drabiną mającą kilka stopni.

Kwiatom raczej trzeba się pokłonić przy robieniu zdjęć. Nierzadko też zejść do samej ziemi.

Kiedy nie uśmiecham mi się odpoczynek na trawie, trzymam sam aparat przy samej ziemi. Zdawałoby się, że zdjęcia robione w ciemno jest ciężko obrobić. Nie wiadomo, czy aparat będzie łapał ostrość na ciemnych, czy jasnych punktach. Tylko jeżeli ja się nie chcę brudzić, muszę mu zaufać.

obranianie zdjęć kwiatów: z poziomu oczu

Najlepsze oczywiście są te momenty, kiedy nie potrzeba robić żadnych akrobacji. Wtedy najłatwiej skupić się na dążeniu do finalnego efektu. Tak, robiąc zdjęcie, mam w wyobraźni jego efekt po obrobieniu.

obranianie zdjęć kwiatów: z poziomu oczu

Kolory

Na początku faktycznie myślałam, że zdjęcia kwiatów obronią się same. Poznając świat obróbki, nie spieszyło mi się do zmiany zdania. Pokutowało podejście z fotomontaży – przecież to się potem wytnie.

Tak jak przy tym łapaniu ostrości, tak i przy kolorach zdarzają mi się wpadki. Jestem tylko człowiekiem i zapominam, że nasze oczy widza inaczej niż aparat. Robiąc zdjęcie, widzę efekt jego obrobienia. Aparat jednak pokazuje mi coś, co nawet po kilkunastu godzinach nie zbliża się do tego wymarzonego efektu.

obranianie zdjęć kwiatów:kolory

Staram się skupiać podczas robienia zdjęć tylko na kolorach, które mam tu i teraz. Nie wychodzić przed szereg i już widzieć obróbkę. Żeby jednak wybierać jasne kwiaty na ciemny tle lub odwrotnie – ciemne kwiaty na jasnym tle.

obranianie zdjęć kwiatów: kolory

Detale

Przy pierwszym cyfrowym aparacie nie zwracałam za bardzo uwagi na detale. Cały czas było – to się domaluje, to się wymaże. Potem frustracja, że nie daję rady urzeczywistnić swojej wizji.

Potem myślałam, że nie skupiając się podczas robienia zdjęć na detalu i tak go dam radę wyciągnąć. Wielkość fototapety to się coś wykadruje. A potem znowu rozgoryczenie, czemu obróbka tak źle wychodzi.

Nie jestem nadal specjalistką, ale staram się skupiać na detalach, jeżeli mają grać pierwsze skrzypce. Kwiaty są cierpliwe, mi tej cierpliwości przy obróbce brakuje.

obranianie zdjęć kwiatów: detale

obranianie zdjęć kwiatów: detale

obranianie zdjęć kwiatów: detale

obranianie zdjęć kwiatów : detale

Co prawda przy tak bliskich zdjęciach okazuje się, że np. 1 na 5 się tylko nadaje, ale nie muszę już go zbędnie kadrować. Znaczy maltretować, pogarszając jego jakość, nadmiernym wycinaniem.

Otoczenie

Jestem dobra w robieniu fotomontaży, wytnę to, co mi nie pasuje. W konsekwencji likwidowałam kwiat na zdjęciu, bo i tak by się nie uchował po likwidacji np. kosza na śmieci z tła. Dobra, tego zdjęcia na pamiątkę nie zostawiałam.

Szłam takimi dwoma założeniami:

  • się wykadruje,
  • się wytnie.

Kosz razem z tym nieszczęsnym kwiatem lądował w koszu. Nawet kiedy ten kosz był mi potrzebny do fotomontażu, nie chciałam go oglądać. Przywoływał złe wspomnienia i przypominał, że nie idzie się na łatwiznę.

Nie tylko w pojedynkę

Przy obróbce zdjęć w formacie JPEG ciężko było mi się przekonać do więcej niż jednego kwiatka na zdjęciu. Aparat tworzy z wartości, które widzi pewne uśrednienie i kolory potrafiły się ze sobą zlewać.

Potrafiły się gubić bardziej subtelne różnice koloru np. żółtego. Nie, żeby RAW-y były panaceum na wszystko. Ilość zapisanych informacji zależy od sprzętu, ale mimo to nie ma tutaj tylu uśrednień co przy JPEG.

obranianie zdjęć kwiatów

obranianie zdjęć kwiatów

obranianie zdjęć kwiatów

Podsumowanie

Jak wspomniałam, kwiaty są dla mnie odskocznią. Nie jestem specem od ich fotografowania, nie miałam przykładu. Mój dziadek takich zdjęć nie robił. Są dla mnie za to świetną nauką obrabiania zdjęć. Można nauczyć się wychwytywać np. kolorystyczne niuanse.

O wiele lepiej czuję się w plenerze, a nawet przy portretach gdzie mogę porównywać swoje prace z tym, co tworzył dziadek. Ciągnie mnie też do architektury, którą widzę na wielu jego zdjęciach.

Navigate