Nie wiem, czy przyjazny adres URL jest tworzony bardziej dla wyszukiwarek, dla użytkowników strony czy dla wygody autora.

Zacznijmy może od osoby, która publikuje treść na danej stronie. Przyjazny adres URL pomaga nam rozsyłaniu treści. Nie zawsze, nie na każdej stronie mamy możliwość prostego skopiowania i wklejenia adresu. Weźmy taki Instagram gdzie, aby skopiować adres, musimy najpierw wejść na daną podstronę w przeglądarce internetowej. Nie neguję metody, ale zajmuje to sporo czasu. Przyjazny adres bez problemu wpiszemy z pamięci.

Z punktu widzenia użytkownika sprawa ma się różnie. Sama, jeżeli polecam jakąś stronę, jeszcze nie zdarzyło mi się pisać adresu z ręki. Raczej wybieram metodę kopiowania i wklejania – na komputerze. Na telefonie możliwości udostępniania adresu z poziomu przeglądarki. Zdarzyło mi się jednak już nie raz adres przepisywać np. z ulotki, gazety. Już nie raz zrezygnowałam z odwiedzin na stronie, bo adres okazywał nie nieprzyjacielem. Jakaś długa fraza, kilka razy łamane na coś, do tego jeszcze jakieś cyferki i tak zwane krzaczki – znak zapytania, symbol dolara, procentu i tym podobne znaki.

Nie bez powodu na ostatnim miejscu wymieniam wyszukiwarki, choć to ich roboty przykładają najwięcej uwagi do adresów. Będę cały czas przypominała, że w pierwszej kolejności tworzymy wszystko dla człowieka.

Dla nas nie ma większego znaczenia, czy przyjazny adres URL od razu naprowadzi nas na to, co na stronie znajdziemy. Ma być łatwo do zapamiętania i wpisania ręcznie. Roboty wyszukiwarek traktują ten adres jako pierwszy tytuł strony. One chcą mieć po nim już jakiś „mglisty” zarys, co znajdą dalej. Czyli adres URL ma mieć formę tytułu. Dobrym rozwiązaniem jest, aby adres składał się ze słów kluczowych. Przy doborze tym razem (powinno to być więcej niż jedno słowo) już w pewnym sensie streszczamy zawartość strony. Taka fraza jest dość krótka i łatwa do zapamiętania – idealna jako przyjazny adres.

Przyjazny adres URL

Nie mogę powiedzieć, że zdarza się to bardzo rzadko, bo skłamię. Na szczęście nie jest to już dosłownie nagminne, czyli adresy nie wyglądają np. www.jakiśadres.pl/index.php/tytuł-podstrony. Coraz rzadziej też widujemy kwiatki w stylu www.jakiśadres.pl/index.php?id=poltroflio&sid=3548&ssid=jedzenie.

I jeszcze przykład pozornego przyjaciela. Zdarzają mi się wpadki ze zbyt długimi adresami: https://pixelkolor.pl/zero-waste-less-waste-tworzmy-po-prostu-mniej-smieci/. Nie ma co prawda żadnych krzaczków, ale adres jest za długi do wpisywania z ręki, co może zniechęcać.

Jedynym wyjątkiem adresów są sklepy internetowe. One mają swoją specyfikę i nie warto tracić czasu na walkę z nią. Oczywiście te adresy uda się ustawić jako przyjazne, ale nie zawsze jest to proste. Myślę, że jako użytkownicy, nie zwracacie uwagi na adresy URL w sklepach. Ja na to nie patrzę. Wiadomo, że dla właściciela sklepu jest to pewne utrudnienie, ale… Roboty wyszukiwarek patrzą na te adresy tak, jak użytkownicy. Uwagę zwracają, taka ich natura, ale karzą strony sklepu, jeżeli adres nie jest przyjazny.

WordPress przyjacielem przyjaznych adresów

Popularne ustawienia dresów URL w WordPress.

Jeżeli korzystamy z systemu WordPress, możemy ustawić sobie to, jak ma się wyświetlać adres strony.

  • Prosty – główny adres łamany przez adres do podstrony.
  • Dzień i nazwa – po głównym adresie dochodzi data publikacji danego posta, dopiero po niej jest adres podstrony.
  • Miesiąc i nazwa – podobnie jak powyżej, tutaj mamy tylko rok i miesiąc, już bez dnia.
  • Liczbowy – ktoś ma pomysł, kiedy to będzie użyteczne?
  • Nazwa wpisu – bardzo podobna do pierwszej wersji czyli główny adres łamany na adres podstrony.
  • Własny format – mamy różne dostępne opcje, czyli możemy dodać np. datę, autora, nawet niekonicznie adres strony, do której chcemy linkować.

Warto zajrzeć tutaj, zanim opublikujemy pierwszy tekst na stronie. Najlepszym wyborem jest główny adres łamany przez podstronę, ale nie musi nam odpowiadać. Dobierzmy adres pod swoje preferencje i to, do jakiej grupy stronę kierujemy.

Wyboru można dokonać na każdym etapie budowania strony. Nie jest ważne czy mamy już kilka, kilkanaście, a może kilkaset wpisów. Jedyną przeszkodą jest fakt zrobienia tak zwanego przekierowania 301. Na przykład na drzwiach sklepu, który zmienił lokal mamy napisany nowy adres, gdzie mamy go szukać. Ten kod 301 przy stronach to taka kartka dla robotów wyszukiwarek, że mają szukać stronę pod innym adresem – dokładnie jakim adresem.

A Wy zwracacie uwagę na adresy URL przed publikacją wpisu? Lepiej nie musieć zostawiać kartek dla robotów, gdzie mają szukać treści.