Dzisiaj poleca się zupa grzybowa, bo nie samą nauką człowiek żyje. Do tego są rejony, gdzie w lasach można grzyby kosą kosić. Choć i są takie (jak u mnie) gdzie nie ma ich wcale.

Jak to jest, że człowiek ma naturalną chęć do tłumaczenia się ze wszystkiego? Też chciałam od tego zacząć, ale w innym kontekście, niż to zawierzam zrobić. Chętnie się wytłumaczę, dlaczego do przepisu użyłam pieczarek, a nie grzybów z lasu. Nie moja wina, po prostu ich nie ma. Nawet jeszcze w tym tygodniu chodziliśmy po lesie z nadzieją, że coś znajdziemy, ale niestety. Akurat w tych rejonach jest tak sucho, że nie ma nawet cienia szansy na grzyby.

Zupa grzybowa

  • leśne grzyby lub pieczarki
  • mleko kokosowe (lub śmietana)
  • olej
  • sos sojowy
  • warzywa: marchewka, pietruszka, seler
  • przyprawy: ziele angielskie, pieprz, sól, liść laurowy
  • opcjonalnie mąka
  • 2 – 3 ząbki czosnku

Najlepiej zacząć gotowanie zupy od zrobienia buliony. Warzywa kroimy w kostkę i dodajemy do gotującej się wody z zielem angielskim, liściem laurowym, sosem sojowym i olejem. Wywar oczywiście może być na mięsie. Polecałabym drobiowe – nie zdominuje smaku grzybów.

Na patelni podsmażamy drobno pokrojone nóżki grzybów. Następnie miksujemy je z mlekiem kokosowym lub śmietaną i dodajemy przeciśnięty czosnek. Tak przygotowaną miksturę wlewamy do wywaru.

Grzyby kroimy w średniej grubości plasterki. Można je lekko podsmaży przed dodaniem do zupy. Osobiście nie ufam grzybom, które były tylko gotowane. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale lepiej je podsmażyć, niż potem odchorować.

Następnie łączymy wywar z grzybami. Jeżeli są surowe najlepiej najpierw je zagotować. Jeżeli grzyby wcześniej podsmażaliśmy, można od razu zabierać się za ewentualne zaciągnięcie zupy. Dodanie mąki można spokojnie pominąć, jeżeli wolimy rzadszą zupę.

Zupa grzybowa z domowym chlebem bezglutenowym.

Gwarantuję, że nawet jeżeli użyjecie do zrobienia zupy grzybowej pieczarek, w całym domu będzie pachniało lasem i jesienią.

Z dostępnych przez cały rok grzybów, choć niektórzy mówią, że to nie grzyby – są boczniaki. Pieczarki to też niekoniecznie grzyby, ale… Boczniaki w tym przepisie to bardzo zły pomysł. Zupa grzybowa faktycznie grzybową nie będzie.

I chociaż użyłam do zupy pieczarek, nie grzybów z lasu uważam, że można ogłosić już nadejście jesieni. W domu odpowiednie zapachy, w piwnicy przetwory, a człowiek siedzi w ciepłych kapciach z laptopem na kolanach i spisuje przepisy na rozgrzewające zupy.